Dla policji był to trop mogący świadczyć, że sprawcy rękawiczki gumowe założyli dopiero wewnątrz mieszkania, po skrępowaniu właścicielki. A zatem — mogli to być jacyś znani jej ludzie i zostali przez nią wpuszczeni do środka dobrowolnie. Trop dotyczący ewentualnej znajomości ofiary i sprawców rabunku nie wytrzymał jednak konfrontacji z rzeczywistością. Krąg znajomości towarzyskich Haliny Z. ograniczał się do dwóch emerytek poznanych w trakcie zajęć uniwersytetu trzeciego wieku, pomocy domowej oraz masażystki, regularnie odwiedzającej starszą panią.

Porównanie odcisków linii papilarnych zostawionych przez sprawcę na taśmie izolacyjnej podtrzymującej knebel z odciskami zgromadzonymi w bazie AFIS (Automatyczny System Informacji Daktyloskopijnej) również nie przyniosło rezultatu.

 

Sznur pereł

Śledztwo w sprawie śmierci Haliny Z. oraz rabunku dokonanego w jej mieszkaniu, z braku dowodów i poszlak, które mogłyby naprowadzić na trop sprawców, utknęło w martwym punkcie. Momentem przełomowym, w którym coś drgnęło, okazała się być informacja od jednego z antykwariuszy, wcześniej rozpytywanego przez policję na okoliczność sprzedaży przedmiotów zrabowanych z mieszkania emerytki. Informacja dotyczyła osoby, która oddała do antykwariatu w komis dziewiętnastowieczny naszyjnik z pereł – najprawdopodobniej taki sam, jak na zdjęciu w katalogu stworzonym przez małżonka Haliny Z. Po porównaniu fotografii w katalogu z samym naszyjnikiem, zgodność sznura pereł okazała się stuprocentowa.

Osobą, która oddała w komis naszyjnik, była Aldona B., niczym — oprócz urody — niewyróżniająca się właścicielka drogerii z miejscowości odległej o ponad pięćdziesiąt kilometrów od mieszkania Haliny Z. Prześwietlenie życiorysu Aldony B. pozwoliło na ustalenie, że preferowała ona towarzystwo „ludzi z miasta”, a jej były konkubent obecnie przebywał w zakładzie karnym, odsiadując karę pozbawienia wolności za kradzież z włamaniem. Niestety, kontakt z Aldoną B. nie wniósł nic nowego do sprawy. Kobieta spokojnie stwierdziła, że kupiła naszyjnik na miejscowym targu od bliżej nieznanej cyganki. Właścicielka drogerii po przesłuchaniu przez policję nie podjęła próby widzenia z dawnym konkubentem, z którym — jak stwierdziła — nic już ją nie łączyło.

Podstawowym krokiem śledczych po pojawieniu się naszyjnika z pereł było przesłuchanie osadzonego Roberta R., byłego partnera Aldony B. Krok ten śledczy poprzedzili porównaniem odcisków palców osadzonego Roberta R. oraz linii papilarnych ujawnionych na taśmie izolacyjnej krępującej Halinę Z. Wynik porównania okazał się negatywny tzn. odciski palców z taśmy nie należały do Roberta R.

Mogło to świadczyć o dwóch możliwych rozwiązaniach: Robert R. nie miał żadnego związku z kradzieżą antyków i śmiercią Haliny Z., albo Robert R. brał udział w kradzieży, jednak to nie on krępował Halinę Z. i dlatego jego odciski nie znalazły się na taśmie izolacyjnej. Policjanci prowadzący śledztwo w niniejszej sprawie postanowili sprawdzić tę drugą ewentualność.

 

Konfrontacja

Przesłuchanie w pomieszczeniach zakładu karnego sprawcy jednego przestępstwa, odnośnie ewentualnego sprawstwa innego czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności (bez posiadania tzw. żelaznych dowodów jego dokonania), nie jest sprawą prostą.

Osadzony odliczający dni do końca odsiadki nie ma żadnego interesu w obciążaniu się sprawstwem za inne przestępstwo. A gdy już nawet przyzna się do popełnienia przestępstwa, w sposób naturalny stara się pomniejszyć swoją winę, jak najbardziej ograniczyć informacje o swoim udziale oraz minimalizować swój udział w zdarzeniu.

Teoretycy przesłuchań wyróżniają kilkanaście różnych strategii, mających na celu zachęcenie do mówienia nieskłonnych do współpracy podejrzanych. Strategie te to m.in.: zastraszanie, beznadziejność sytuacji, przykrość i ulga, blef, łagodny doping, minimalizacja, sprzeczności, zmieniona informacja, luka w obronie, samoodsłanianie, zwracanie uwagi na sygnały oszukiwania, troska, utrzymanie status quo, podejście bezpośrednie oraz milczenie.

Policjanci długo przygotowywali się do przesłuchania Roberta R., opracowując najwłaściwszą strategię. W praktyce, jedynym ewentualnym argumentem przetargowym, była możliwość obiecania osadzonemu — po ewentualnym przyznaniu się do udziału w kradzieży z mieszkania Haliny Z., wskazaniu szczegółów przestępstwa oraz innych sprawców – wystąpienia przez prokuratora do sądu z wnioskiem o nadzwyczajne złagodzenie kary. Podstawą łagodniejszego wyroku byłoby wtedy ujawnienie informacji, dotyczących osób uczestniczących w popełnieniu przestępstwa oraz istotnych okoliczności jego popełnienia.

Śledczy postanowili zagrać va banque, opierając taktykę przesłuchania na blefie, według którego na oddanym w komis naszyjniku miałyby znajdować się odciski palców Roberta R. (co było nieprawdą). Blef, mimo że nie był wyrafinowany, przyniósł skutek. Robert R. był ogromnie zaskoczony, że jego dawna dziewczyna wstawiła do antykwariatu naszyjnik pochodzący z kolekcji męża Haliny Z. Stwierdził, że na obecną chwilę nie powie nic w interesującej śledczych sprawie i poprosił o spotkanie za kilka dni.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]