Kalifornijska placówka o zaostrzonym rygorze i podwójnych zasadach bezpieczeństwa, powstała na odludziu, w 1989 roku. Trafiają tam więźniowie, którzy w poprzednich zakładach karnych byli „kłopotliwi” i stanowili poważne zagrożenie dla innych współwięźniów oraz strażników.

W Pelican Bay przebywa tam około 3 tysięcy więźniów, którzy łączą się w gangi. Jednak ich działania i możliwości nie są tak „spektakularne”, jak w więzieniach w Ameryce Łacińskiej. To nie znaczy, że jest spokojnie – w 2000 roku doszło tam do zamieszek między grupą czarnoskórych, a południowcami z Meksyku. Pracownicy więzienia interweniowali, używając gazu i gumowych kulek, ale kiedy to nie pomogło, wyciągnęli broń palną. W efekcie zginął jeden z osadzonych, a piętnastu zostało rannych. W trakcie porachunków strażnicy znaleźli u ponad pięćdziesięciu skazanych różnego rodzaju broń. Takie przedmioty oczywiście nie powinny znajdować się za murami, ale jeśli porównamy to z wenezuelską La Sabanetą, gdzie połowa osadzonych posiada broń palną, Pelican Bay wydaje się „grzeczne”.

Osadzeni w kalifornijskim więzieniu nie boją się także strajkować. W 2011 roku rozpoczęli głodówkę, sprzeciwiając się „nieludzkiemu traktowaniu” i zamykaniu w izolatkach. Gdyby osadzeni ze wspomnianego już wyżej La Sabanety poznali powód niezadowolenia swoich kolegów z  Kalifornii, prawdopodobnie szczerze by się uśmiali, ponieważ u nich jednym z najważniejszych problemów jest brak jedzenia!

W zakładach karnych w Kalifornii zapobiegawczo izoluje się najgroźniejszych więźniów, głównie członków gangów. Niektórzy skazani przebywali w izolatkach nawet przez 20 lat! Więźniowie twierdzą, że to niehumanitarne.

Protesty więźniów w Kalifornii (nie tylko w Pelican Bay), powtarzają się co kilka, kilkanaście miesięcy. Tamtejsze więzienia stanowe uchodzą za jedne z najcięższych w USA. Od 2011 roku zaczęto stopniowo zwalniać więźniów, ponieważ placówki były mocno przeludnione (w zakładach przewidzianych dla 80 tysięcy osób siedziało niemal dwa razy tyle!).

W Pelican Bay osadzeni potrafią walczyć o swoje prawa. Kiedy w 2011 roku strażnicy zabrali Andreasowi Martinezowi (odsiadującemu wyrok za próbę morderstwa) powieść o wilkołakach, skazany był oburzony. Jego ulubiona literatura zawierała wiele erotycznych opisów z udziałem łowczyni i zabójczyni wilkołaków. Nie brakowało tam też scen przemocy, a posiadanie książek o takiej tematyce jest w więzieniu zakazane. W 2013 roku, po dwóch latach odwołań, Andres Martinez z powrotem otrzymał swoje ulubione powieści erotyczne o wilkołakach. W tej sprawie wypowiedział się sąd w San Francisco, argumentując, że sekwencje przemocy. w książce nie zachęcają do agresji. Natomiast w odniesieniu do miłosnych scen napisano w uzasadnieniu: Seks jest ostry, ale zawsze dochodzi do niego za obopólną zgodą. Kobiety przedstawiane są jako agresywne, zawsze chętne i pozornie nienasycone. Mężczyźni przedstawiani są jako wymagający, zawsze chętni i pozornie niewyczerpani.”

 

Anna Pacuła

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze