Mieszkanka Gdańska zapragnęła zmienić fryzurę. Wymarzyła sobie trwałą ondulację. Jednak efekt wizyty w salonie fryzjerskim miał dość niespodziewane skutki…

Niezadowolona klientka miesiąc po wizycie w salonie wezwała fryzjerkę do zapłaty zadośćuczynienia. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu. Powódka zeznała, że przed zabiegiem miała słabe, rozjaśnione włosy. Mimo tego fryzjerka podjęła się wykonać trwałą ondulację. Po niej włosy były połamane i spalone. Zaczęły wypadać i „fruwały po całym mieszkaniu”. Kobieta przyznała, że wstydziła się swojego wyglądu i wycofała się z życia towarzyskiego. Sąd uznał, że zabieg przeprowadzony przez fryzjerkę doprowadził do „powstania szkody po stronie powódki, a skutki i następstwa trwają do dziś, ponieważ powódka wciąż leczy się psychiatrycznie”. Zapadł wyrok obciążający fryzjerkę zapłatą 10 tys. zł. zadośćuczynienia oraz zwrotem kosztów nieprawidłowo wykonanej usługi, a także zabiegów regeneracyjnych, którym musiała poddać się klientka.

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze