Analizując chociażby część z włamań, o których słyszeliśmy, można by pokusić się o stwierdzenie, że ilu włamywaczy, tyle sposobów na włam. Domyślamy się, że każdy z przestępców kieruje się też innymi przesłankami. Zdarzali się złodzieje, którzy po sforsowaniu zamka położyli się w łóżku właścicieli i zasnęli, ale byli też tacy, którzy po włamaniu postanowili ugotować sobie rosół. Ten włamywacz miał inne priorytety.

Włamał się do domu w Bartoszycach (woj. warmińsko-mazurskie), gdzie przygotował sobie gorącą kąpiel przy świecach. Zrelaksowany oddał się przeglądaniu szaf właścicieli. Szczególnie upodobał sobie jednak damskie ubrania oraz bieliznę. W tym czasie, obecność nagiego mężczyzny zauważył syn właścicieli, który poinformował matkę o roznegliżowanym intruzie. Poinformowani przez kobietę mundurowi złapali półnagiego 21-latka, kiedy uciekał tylnymi drzwiami. Niestety, w damskich fatałaszkach się nie nachodził, ponieważ trafił do policyjnej celi. Ostatecznie prokurator zadecydował o dozorze dla rabusia, a dodatkowo nałożył na niego zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych.

AR

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze