Jeden z kolegów tak to skomentował w wywiadzie telewizyjnym: – Jego żona i reszta rodziny nie potrafili oderwać od niego oczu, jak od bohatera. Wszyscy oni byli przekonani, że Roger jest najbardziej zapracowanym policjantem w całym Denton. Tym samym kreował nas wszystkich na najbardziej zapracowanych policjantów w kraju. Wracał późno w nocy, a najczęściej w ogóle nie wracał na noc. Pojawiał się w domu dopiero rankiem, uskarżając się na liczne obowiązki, takie jak akcje wymierzone przeciwko sprawcom ciężkich przestępstw. Tymczasem aż takich przestępców w naszym mieście nikt nigdy nie widział.

Przyjaciele Rogera prowadzący śledztwo w sprawie śmierci Michelle musieli go postawić w ostrym świetle podejrzeń.

Nie posiadali jednak dowodów. W tak poważnej sprawie poszlaki nie zastępują dowodów. Policjanci doskonale wiedzieli, że nie każdy niewierny mąż jest potencjalnym żonobójcą. Gdyby tak było, Ameryka stałaby się  krajem owdowiałych mężczyzn i osieroconych dzieci.

Roger Hunter był przez dwa lata głównym podejrzanym. Jeśli nawet Michelle nie została zamordowana, a popełniła samobójstwo – teoretycznie mógł być przyczyną jej desperackiego kroku. Miał inną kobietę, też policjantkę, koleżankę z tego samego wydziału. Podejrzane było głównie to, że zrezygnował z pracy już w trzy tygodnie po śmierci żony. Zadziwiające, ale w tym samym czasie złożyła takie wymówienie jego kochanka. Michelle była ubezpieczona na życie na ponad milion dolarów, co zwykle traktuje się jako poważną poszlakę w sprawach o śmierć jednego z małżonków.

Jednak żadna z tych poszlak nie zadziałała przeciwko Rogerowi. Tak jakby posiadał na sobie pancerz ochronny. Nie wzięto również pod uwagę opinii ławy przysięgłych, która orzekła, że istnieje wystarczająco dużo dowodów, by sądzić go pod zarzutem zamordowania żony.

Niespodziewanie dla wszystkich Roger Hunter pozostał na wolności. Półtora roku po tragedii prokurator okręgowy ostatecznie umorzył sprawę, opierając się na opiniach dwóch ekspertów. Obaj uznali przyczynę śmierci Michelle Hunter za „nieokreśloną”.

Tak w USA odchodzą w zapomnienie setki przypadków zbrodni, z którymi po latach próbują sobie radzić z różnym skutkiem „cold case squads”, grupy detektywów powołane do badania starych spraw. Czasem zdarza się rewelacja: sprawcę zbrodni odnajduje się w więzieniu, skazanego za kolejne morderstwo; czasem do zbrodni ktoś przyznaje się nad grobem.

Tym razem miało być inaczej. W sprawie zagadkowej śmierci Michelle Hunter do akcji wkroczyła dziennikarka miejscowej gazety, a jej wysiłki śledcze doprowadziły do ujęcia mordercy.

 

Tajemnice policyjnego archiwum

Nadszedł taki moment, gdy poczułam się tak, jakbym osobiście znała Michelle Hunter – stwierdziła w  sześć  lat później Tracy Fields, reporterka zajmująca się dziennikarstwem śledczym. – To zupełnie w moim stylu: zawsze próbuję poznać dokładnie bohaterów moich reportaży. Tym razem doszłam do wniosku, że Michelle została potraktowana wyjątkowo niesprawiedliwie. Z tą myślą podjęłam krucjatę, która przebiegła pod hasłem „Sprawiedliwość dla Michelle!”

Tracy Fields jest reporterką małego, lokalnego dziennika w Denton, lecz wierzy w swój talent dziennikarski oraz siłę swego pióra. W tym przypadku wiara przeniosła góry i doprowadziła do zwycięstwa sprawiedliwości. Nie obyło się bez poważnych przeszkód. Tracy Fields dowiedziała się o istnieniu tajemniczego pudła ze wszystkimi materiałami na temat sprawy. Pudło spoczywało w archiwum policji, która pilnie strzegła dostępu do tych materiałów. Nie było w nim dowodów fizycznych świadczących o tym, że to Roger Hunter nacisnął na spust rewolweru wycelowanego w serce żony. Były natomiast zeznania i protokoły ze śledztwa. Reporterkę dziwiło więc, dlaczego policja wykazuje taką niechęć w sprawie jej dziennikarskiego śledztwa i wyraźnie utrudnia dostęp do tych akt. Można się było domyślać, że kryje się za tym niechęć do rozgrzebywania starej sprawy, na dodatek w dziennikarskim wykonaniu.

Jednak Tracy Fields nie miała zamiaru oskarżać policjantów. Miała pewność, że wkrótce będą po jej stronie. Dlatego z uporczywością będącą ważną częścią jej charakteru domagała się dostępu do tego pudła z dokumentami. Trwało to niemal cztery lata, aż wreszcie policja wyczerpała wszystkie możliwe argumenty prawne i oddała pudło w jej ręce.

 

Tadeusz Wójciak

 

Jesteś ciekaw jaki jest ciąg dalszy tej tajemniczej historii? Już jutro zaprezentujemy kolejną, trzecią część tekstu o Rogerze Hunterze. Nie przegap!

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]