Dawid B. zadał ojcu kilkanaście ciosów ręką i nożem, z których jeden okazał się śmiertelny.

Do tragedii doszło tuż po Wielkanocy 2018 roku. Dawid B. odwiedził 57-letniego ojca mieszkającego w Zienkach, w pow. parczewskim. Mężczyźni spożywali alkohol. Pokłócili się, doszło do szarpaniny, w trakcie której oskarżony przewrócił ojca na łóżko i zadał mu kilkanaście ciosów ręką i nożem w klatkę piersiową i brzuch.

– Jedno z uderzeń było na tyle silne, że skutkowało przebiciem serca, a w następstwie tego masywnym krwotokiem i zgonem pokrzywdzonego – powiedziała sędzia Marcelina Kasprowicz podczas ogłoszenia wyroku.

Po zabójstwie Dawid B. wyszedł przed dom, siadł na schodach i domagał się wezwania policji. Został zatrzymany tuż po zdarzeniu. Funkcjonariuszom oznajmił, że zabił swojego ojca. Przed sądem stanął w maju ubiegłego roku. Wyraził żal i skruchę.

– To jest postawa człowieka, który zdał sobie sprawę ze swojego czynu – przyznała sędzia Marcelina Kasprowicz.

Podczas procesu obrońca Dawida B. usiłował dowieść, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia. Jego ojciec był bowiem wcześniej karany za znęcanie się nad rodziną. Ostatni wyrok zapadł 17 lat temu.

– Okoliczności związane z trudną sytuacją, sytuacją przemocową, w której wzrastał Dawid B., są bezsporne – przyznała sędzia.

Ostatecznie sąd potraktował trudne relacje jakie łączyły ojca i syna jako okoliczność łagodzącą. Na korzyść 33-latka przemawiało także to, że przyznał się do zabójstwa, wyraził skruchę i zgłosił się do pracy w areszcie śledczym, w którym jest ulokowany.

Dawidowi B. groziło dożywocie. Sąd uznał, że oskarżony nie jest zdemoralizowany na tyle, żeby sięgać po najwyższą karę. Dlatego 33-latek został skazany na 10 lat pozbawienia wolności.

Wyrok jest nieprawomocny.

Źródło: www.kurierlubelski.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze