W praktyce wyszło jednak nieco inaczej, ponieważ na 5 dni przed uroczystością cały zapas alkoholu nie tyle wyparował, co został skradziony.

Młoda para z Lublina miała już wszystko dopięte na ostatni guzik. Na wznoszenie toastów czekało kilkanaście skrzynek luksusowej wódki, kilka whisky z niszowych destylarni i wina z najwyższej półki cenowej. Narzeczeni ulokowali te zapasy za… zaparkowanym samochodem na parkingu podziemnym. Teraz policja szuka sprawców kradzieży, a przyszli państwo młodzi za pomoc w ich odnalezieniu oferują połowę skradzionego alkoholu. Widocznie weselni goście będą upajać się bardziej pospolitymi trunkami.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze