W 1987 roku Lépine został zwolniony z pracy w szpitalu z powodu swojego agresywnego zachowania i zaniedbywania obowiązków, a także braku szacunku wobec przełożonych. Wpadł wtedy we wściekłość i odgrażał się swoim znajomym, że dokona jakiejś masakry, a później popełni samobójstwo. W lutym 1988 roku rozpoczął kurs programowania komputerów na prywatnej uczelni w centrum Montrealu. Utrzymywał się z kredytu studenckiego. Zimą 1989 roku zapisał się także na wieczorowy kurs z chemii, który był wymagany do przyjęcia na École Polytechnique.

Pragnął mieć dziewczynę, jednak na ogół czuł się nieswojo w towarzystwie kobiet. W rozmowach z różnymi ludźmi opowiadał o swojej niechęci do feministek oraz do kobiet pracujących w tradycyjnie męskich zawodach, takich jak policja. Twierdził, że kobiety powinny pozostać w domu, aby dbać o swoje rodziny. Gdy ponownie złożył podanie o przyjęcie do École Polytechnique, jego wniosek znów oddalono z powodu braku ukończenia wymaganych kursów. Niedługo potem porzucił kurs programowania komputerów, natomiast drugi z chemii ukończył z wynikiem celującym. Skarżył się, że kobiety zaczęły dominować na rynku pracy. Obwiniał przedstawicielki płci pięknej o wszystkie swoje niepowodzenia, chociaż tak naprawdę nie miały one z tym nic wspólnego. Jego frustracja narastała, aż w końcu postanowił dać jej upust.

Jesienią 1989 roku wyczerpały mu się niemal wszystkie środki finansowe. Nie dbał jednak o znalezienie jakiejkolwiek pracy, ponieważ wiedział, że pieniądze nie będą mu już do niczego potrzebne. Był gotów umrzeć. Miał do wykonania misję, którą poprzedziło kilka miesięcy intensywnych przygotowań. W lokalnym sklepie z artykułami sportowymi kupił karabin samopowtarzalny Ruger Mini-14, tłumacząc sprzedawcy, że będzie polował na drobną zwierzynę. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy przed masakrą co najmniej siedem razy widziano go na terenie École Polytechnique, gdzie zapoznawał się z układem pomieszczeń. Cztery dni przed strzelaniną przyniósł matce prezent z okazji urodzin, chociaż przypadały one dopiero za kilka tygodni.

 

Pierwsze ofiary

W środę, 6 grudnia 1989 roku, tuż po godzinie 16, 25-letni Marc Lépine wkroczył do budynku uczelni École Polytechnique w Montrealu. Przez jakiś czas siedział na ławce w korytarzu przed drzwiami dziekanatu na drugim piętrze. Wcześniej nosił brodę, aby ukryć swój trądzik, ale teraz jego policzki i podbródek były gładko wygolone. Na głowie miał białą czapkę z daszkiem. Ubrany był w dżinsy, buty robocze, niebieski sweter w paski i szarą kurtkę. Zabrał ze sobą zieloną plastikową torbę, w której trzymał śmiercionośną broń palną i mnóstwo amunicji, a pod swetrem ukrył przywiązaną pochwę z sześciocalowym nożem myśliwskim. Z nikim nie nawiązywał kontaktu wzrokowego i miał ponury wyraz twarzy. Kiedy pracowniczka dziekanatu zapytała go, czy może mu w czymś pomóc, zerwał się z ławki, chwycił torbę i oddalił się bez słowa.

Dziesięć minut po godzinie 17, wyjął ostrożnie z torby karabin samopowtarzalny Ruger Mini-14 i wtargnął do sali numer 230, gdzie odbywały się zajęcia z inżynierii mechanicznej. Kilka osób z około sześćdziesięciorga studentów siedzących w ławkach spojrzało na niego, a on posłał im słaby, przepraszający uśmiech. Następnie zaczął wyłapywać wzrokiem rozsiane po całej sali kobiety.

Dwaj profesorowie, Yvan Bouchard i Adrien Cernea, którzy prowadzili wykład, wzięli go za spóźnionego studenta i dalej prowadzili zajęcia.

Lépine poprosił wszystkich o uwagę, a potem nakazał kobietom i mężczyznom, aby wstali i udali się w przeciwległe końce sali. Nikt się jednak nie poruszył, a kilku studentów nawet zaśmiało się pod nosem, biorąc całą sytuację za żart. Na dowód, że mówi poważnie, wystrzelił dwukrotnie w sufit. – Jesteście wszystkie bandą feministek! – wykrzyknął do kobiet uzbrojony mężczyzna, a jego oczy zapłonęły gniewem. – A ja nienawidzę feministek!

< 1 2 3 4>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]