Kto zamordował dziewczynę samotnie spędzającą poniedziałkowe popołudnie w swoim mieszkaniu? Dlaczego w ogóle doszło do zbrodni? Jaki był ­motyw, a może było ich więcej niż jeden? Trudne pytania, na które nigdy nie udało się odpowiedzieć!

Święta Wielkanocne w 1962 roku wypadały pod koniec kwietnia. W Łodzi minęły wyjątkowo spokojnie. Według oficera dyżurnego Komendy Miasta MO, cytowanego przez dziennikarza „Expressu Ilustrowanego”: „Nie odnotowaliśmy żadnych poważniejszych zajść, tylko kilka razy wyjeżdżaliśmy do drobnych interwencji. A poza tym spokój. W drugim dniu świąt mieliśmy kilka skarg na nieco przesadnie pojęty śmigus-dyngus”.

Podobne informacje uzyskano w Komendzie Wojewódzkiej. Nawet na drogach nie doszło do ani jednego poważniejszego zdarzenia. „Czyżby rodziła się nowa tradycja?” – zastanawiał się dziennikarz „Expressu”. Święta bez awantur, bez milicyjnych interwencji? Czy można było uznać, że tamte  święta będą stanowiły początek nowego etapu – kulturalnego odpoczynku… Niestety, w tamte świąteczne dni, ledwie mocniej zaświeciło słońce, doszło do pierwszej tragedii nad wodą. W wodach Pilicy utonął 14-letni chłopak.

Dziennikarze alarmowali: „Przestrzegamy przed lekkomyślną, wczesną kąpielą, która może skończyć się tragicznie!”.

Tamta Wielkanoc zapisała się jako najcieplejsza w XX wieku. W Łodzi temperatura w cieniu sięgała 28 stopni Celsjusza. Było duszno i gorąco, nie było czym oddychać. Nikt się nie spodziewał, że w końcu kwietnia nastaną afrykańskie upały. Już w sobotnie popołudnie tłumy łodzian oblegały kioski z napojami. W wielu budkach zabrakło wody sodowej, lemoniady i piwa.

Nie lepiej wyglądała sytuacja w kioskach prowadzonych przez Okręgową Spółdzielnię Mleczarską. Można się było tylko oblizywać na widok reklamowanych napojów mlecznych m.in. szampana z mleka i jogurtu. Jak odnotowali łódzcy dziennikarze: „W pierwszy dzień świąt w Łodzi mieliśmy już prawdziwą Saharę, jako że wszystkie sklepy i kioski, z uwagi na święta, były zamknięte. W drugim dniu świąt, mimo otwarcia wielu placówek handlowych oraz kiosków, również otrzymanie czegoś do picia stawało się problemem. Długie kolejki do saturatorów z wodą sodową, kolejki do kiosków z napojami i lodami – były na porządku dziennym. Trudno było wczoraj stwierdzić, kto jest winien tej sytuacji, kto nie pomyślał o zaopatrzeniu łodzian w napoje chłodzące. Podobnie wyglądała sytuacja w miejscowościach podmiejskich. Wody, oranżady i piwa nie starczyło nawet dla miejscowej ludności, a co dopiero mówić o przyjezdnych, którzy korzystając z pięknej pogody, przyjechali do naszego miasta”.

Dopiero we wtorkowy wieczór okazało się, że w centrum miasta doszło do brutalnego zabójstwo młodej dziewczyny – Magdy Sobczak.

Informacja o zbrodni w centrum Łodzi szybko trafiła na czołówki lokalnej prasy. Tekst o zabójstwie Magdy ukazał się już 25 kwietnia na pierwszej stronie popularnego łódzkiego dziennika. Już sam tytuł w „Expressie Ilustrowanym” przyciągał uwagę: „Zbrodnia przy ul. Piotrkowskiej. Kto jest mordercą?”.

Poznaj kulisy zbrodni i sięgnij po najnowszy numer „Detektywa Extra” nr 1/2019.

Więcej interesujących tekstów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym wydaniu kwartalnika „Detektyw Extra–Kryminalny świat PRL-u” nr 4/2018 w sprzedaży od 22 stycznia 2019 roku, a także w wersji elektronicznej do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze