Sąd Apelacyjny w Gdańsku zmienił wyrok. Jeden ze skazanych za zabójstwo dwóch dziewczyn nad Jeziorem Wiecanowskim posiedzi krócej.

W lutym tego roku Sąd Okręgowy w Bydgoszczy uznał Sławomira G. i Macieja K. winnych tego, że 4 sierpnia w miejscowości Chałupska w gminie Mogilno, działając wspólnie i w porozumieniu z zamiarem bezpośrednim pozbawienia życia, po uprzednim uderzeniu dokonali utopienia dziewczyn w Jeziorze Wiecanowskim. Obie zmarły.

Sąd obu oskarżonym wymierzył karę dożywotniego pozbawienia wolności i zasądził nawiązki dla rodziny jednej z ofiar, których żądał oskarżyciel posiłkowy. Sąd nie krył, że jeden z ławników złożył zdanie odrębne co do wymiaru kary wobec Macieja K. Ławnik chciał dla młodszego ze sprawców łagodniejszego wyroku.

Obrona apelowała, adwokaci oskarżonych chcieli dla sprawców uniewinnienia.

Akta trafiły do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku.

– Sąd zmienił wyrok wobec jednego z oskarżonych – informuje Aleksandra Ziętara z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, która postawiła zwyrodnialców przed sądem.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok dożywotniego pozbawienia wolności, jaki został wymierzony przez SO w Bydgoszczy wobec 48-letniego Sławomira G. Natomiast po apelacji gdański sąd zadecydował, że młodszy z mężczyzn ma spędzić za kratami 25 lat z możliwością ubiegania się o warunkowe, przedterminowe zwolnienie po upływie 22 lat.

W dniu zbrodni Sławomir G. i Maciej K. planowali dobrą zabawę z młodymi dziewczynami.

Uprawiali z nimi seks. Mieli przy sobie alkohol oraz taśmę do pakowania, która kilka godzin później została wykorzystana do skrępowania rąk i nóg dziewczyn. Cała ekipa najpierw pojechała do położonej niedaleko Barcina leśniczówki, później wyruszyli w stronę Kołodziejewa. Ostatecznie eskapada zakończyła się nad Jeziorem Wiecanowskim. To tam po awanturze dziewczyny zostały skrępowane taśmą. Choć biegły nie mógł dokładnie ustalić godziny zgonu, prokuratura dowiodła, że pierwsza zginęła 23-letnia Patrycja. Była szarpana, bita po całym ciele, następnie długo trzymana pod wodą. Tak długo, aż przestała oddychać. Identyczny los spotkał Klaudię. Maciej K., lakiernik z zawodu, bezrobotny, nie przyznaje się do winy. Zbrodni wypiera się także Sławomir G. Na procesie wzajemnie się oskarżali.

Źródło: www.bydgoszcz.wyborcza.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze