Każdy z nas pragnie żyć spokojnie i bezpiecznie. Wydaje nam się, zadba o to policja i inne wyspecjalizowane służby… jednak nie tylko! W codziennym pośpiechu często zapominamy o podstawowych zasadach, dzięki którym moglibyśmy uniknąć błędów oraz zagrożeń, jakie niestety czyhają na nas zewsząd.

Alkohol. Powoduje zanik samokrytycyzmu, osłabia wewnętrzną kontrolę, stymuluje do zachowań agresywnych. Jest bez wątpienia czynnikiem kryminogennym. W zależności kategorii, jest bezpośrednią przyczyną od kilku do nawet 50 procent popełnianych w naszym kraju przestępstw. Przypomnijmy zatem: przy 0,5 promila alkoholu w organizmie odczuwalne jest osłabienie czujności oraz zakłócony osąd rzeczywistości, przy 1,0 – wydłużony czas reakcji, upośledzenie funkcji motorycznych, osłabiona uwaga. Półtora promila to znaczne i wzrastające wydłużenie czasu reakcji, zaś powyżej 2 – 2,5 promila dostrzegalna jest już silnie zaburzona percepcja zmysłowa i, w zależności od cech osobniczych, postępujący brak kontaktu z otoczeniem, a mówiąc prościej – człowiek jest „zalany w trupa”. Powyżej 3,5 – 4,0 występuje bardzo niebezpieczne stężenie alkoholu we krwi skutkujące 50-procentową śmiertelnością.

Bankomat. O ile to możliwe, korzystajmy z bankomatów w znanych miejscach, unikając wypłacania pieniędzy po zapadnięciu zmroku. Jeśli w pobliżu kręci się ktoś podejrzany lub dzieje się coś nietypowego, wzbudzającego niepokój, lepiej zrezygnujmy z wypłaty. Nigdy nie korzystajmy z pomocy nieznanych osób, a wprowadzając kod PIN (nie zapisujmy go „dla przypomnienia” na samej karcie!), zasłaniajmy klawiaturę drugą ręką – dobrze jest nauczyć się wstukiwać PIN, nie patrząc na klawisze. Powinniśmy także za każdym razem zabierać potwierdzenie wypłaty oraz kontrolować na bieżąco stan swojego konta. Jeśli zobaczymy transakcje, których nie dokonaliśmy, musimy natychmiast poinformować o tym bank i zastrzec swoją kartę.

Dom i mieszkanie. Chociaż rady wydają się takie oczywiste, często zapominamy o nich, narażając się na duże kłopoty. A zatem: wychodząc, zawsze dokładnie zamykajmy okna (także te na poddaszu lub w piwnicy, garażu) oraz drzwi na wszystkie zamki (warto zainwestować w solidne drzwi i zamki, a nawet w odpowiedni system antywłamaniowy oraz alarmowy), zaś znajdując się w mieszkaniu, zabezpieczmy wejście przynajmniej jednym zamkiem. Gdy ktoś zadzwoni do drzwi, najpierw spójrzmy przez wizjer, a jeśli nie znamy gościa, sprawdźmy jego tożsamość (dokument ze zdjęciem, telefon do firmy, której jest przedstawicielem itd.), wcześniej blokując drzwi np. łańcuchem. Pilnujmy, aby zawsze świeciło się światło przed domem lub na klatce schodowej, zaś po zmroku, nawet jeśli mieszkamy z dala od innych zabudowań, zasłaniajmy okna. Podczas napraw, remontów lub przeglądów konserwacyjnych warto, aby osobie samotnej, starszej lub nieletniej towarzyszył ktoś zaufany. Nigdy też nie informujmy obcych o wyjeździe, a już na pewno nie nagrywajmy na telefoniczną sekretarkę informacji planowanym terminie powrotu.

Klucze. W razie utraty nawet jednego klucza, należy jak najszybciej wymienić zamek. Na przekazanie kluczy dziecku decydujmy się tylko w wyjątkowych sytuacjach, a już w żadnym wypadku – nawet przy największym zaufaniu – nie powierzajmy kompletu kluczy np. pracownikom wykonującym remont.

Oszuści. To chyba najbardziej pojemne określenie dla ludzi, których zamiarem jest wzbogacenie się naszym kosztem. Najczęściej spotykani, to oszuści finansowi, matrymonialni, internetowi. To także ci, którzy usiłują okraść nasze mieszkanie, podając się za handlowców, członków rodziny (np. popularna metoda „na wnuka”), pracowników administracji, jakiejś instytucji państwowej lub organizacji charytatywnej. Dlatego należy pamiętać, że zanim zaufamy komuś obcemu i upoważnimy go do działania w naszym imieniu, sprawdźmy jego wiarygodność, poradźmy się kogoś bliskiego. I nauczmy się odmawiać – jeśli ktoś ma dobre zamiary na pewno nie obrazi się odmową, wynikającą z ograniczonego zaufania.

Pasy bezpieczeństwa. Prawidłowo zapięte, czyli przylegające do klatki piersiowej i bioder samochodowe pasy bezpieczeństwa, co najmniej dwukrotnie zwiększają szanse przeżycia podczas wypadku. Tymczasem w Polsce do tego obowiązku stosuje się niewiele ponad 70 proc. osób podróżujących na przednich fotelach oraz 40 proc. siedzących z tyłu auta. Dla porównania – we Francji proporcje te wynoszą odpowiednio: 98 i blisko 70 proc. Jednocześnie na każde 100 wypadków ginie w naszym kraju prawie 12 osób, podczas gdy w innych krajach Unii Europejskiej średnia to 3 ofiary śmiertelne. „Przypnij duszę do ciała” – apelują policjanci dodając, że pasów nie zapinamy dla policji, a dla wyłącznie dla siebie.

Samochód. Nawet we własnym aucie i jadąc w towarzystwie możemy stać się ofiarą przestępstwa. Dlatego wybierając się w dalszą podróż, zawczasu zaplanujmy trasę, zaopatrując się w wystarczającą ilość benzyny lub tankując wyłącznie w znanych, najlepiej dużych stacjach benzynowych. Podczas jazdy zamykajmy okna i blokujmy drzwi, nie trzymajmy na wierzchu żadnych wartościowych przedmiotów i raczej nie zabierajmy autostopowiczów – niewinnie wyglądająca młoda kobieta może być wystawiona „na wabia” przez bandytów. Z rozwagą reagujmy na dawane nam sygnały o rzekomym przebiciu opony lub innym uszkodzeniu auta – to może być pułapka. Zasadzką może być także leżący przy drodze człowiek. Nie zatrzymujmy się w takich sytuacjach – szczególnie, gdy jest to pustkowie, a my podróżujemy samotnie – tylko natychmiast skontaktujmy się telefonicznie ze służbami ratunkowymi. A gdy poczujemy jakieś zagrożenie lub znajdziemy się w niebezpieczeństwie, zaalarmujmy innych kierowców lub przechodniów używając np. klaksonu lub świateł drogowych. W nieznanym miejscu korzystajmy tylko z parkingów strzeżonych lub, w ostateczności, parkujmy w oświetlonych miejscach. Jeśli stwierdzimy brak korka wlewu paliwa to najprawdopodobniej będzie znaczyło, że właśnie rozpoczęła się kradzież naszego auta, gdyż złodzieje na podstawie wkładki zamka w korku dorabiają kluczyki. A gdy zobaczymy, że ktoś już kradnie lub okrada nasz samochód, szukajmy pomocy, a nie działajmy sami – złodzieje, często uzbrojeni, są zdecydowani na wszystko!

Życzliwy sąsiad. Jest niezastąpiony nie tylko wtedy, gdy zabraknie nam soli lub w sytuacji awaryjnej wyprowadzi psa na spacer. Dobry sąsiad to taki, który podczas naszej nieobecności „rzuci okiem” na dom lub mieszkanie, zwróci uwagę na wszelkie nietypowe lub podejrzane sytuacje (kręcących się wokół ludzi, nieznane samochody itp.), posprząta zalegające ulotki reklamowe z wycieraczki lub – jeśli jest bardziej zaprzyjaźniony – wyjmie listy ze skrzynki pocztowej i codziennie zapali światło dla „zmylenie przeciwnika”. Dbajmy o dobrosąsiedzkie stosunki, gdyż żadna ochrona, alarmy i inne atestowane zabezpieczenia nie są w sanie równać się z czujnym i życzliwym nam sąsiadem.

Ewa Kozierkiewicz-Widermańska

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze