Osobisty ochroniarz prezesa Gardana jest przesłuchiwany przez komisarza Martensa w związku z zabójstwem bankowca. –  Oprócz pana prezesa i mnie na razie nikt tu więcej nie mieszka – mówi ochroniarz. – Małżonka szefa i personel placówki mają przyjechać dopiero za dwa dni.

 

 

 

– Na odgłos strzału natychmiast wyskoczyłem ze swojego pokoju na piętrze, zbiegając po schodach na dół – relacjonuje komisarzowi ochroniarz zamordowanego. –  W tej samej chwili usłyszałem odgłos kroków biegnącego mężczyzny. Trzasnęły drzwi w korytarzu prowadzące na ulicę.

 

 

 

 

 

– Wyskoczyłem na korytarz. Na podłodze tuż przy progu drzwi wejściowych zobaczyłem porzucony przez zabójcę pistolet. Wolałem go nie ruszać! Cofnąłem się do gabinetu szefa i zobaczyłem prezesa leżącego na ziemi bez oznak życia. Wtedy od strony ulicy usłyszałem charakterystyczny warkot silnika i pisk opon  ruszającego gwałtownie auta. Natychmiast zatelefonowałem na policję. To wszystko, co mam do powiedzenia…

 

 

 

 

– Ja również mam panu coś do powiedzenia! – powiedział komisarz Martens. – Wszystko co pan tu zeznał to ordynarne kłamstwo! Jest pan aresztowany pod zarzutem zabójstwa prezesa Gardana! Od tej chwili wszystko co pan powie, może być wykorzystane przeciwko panu.

 

 

 

 

Dlaczego Martens nie uwierzył ochroniarzowi?

 

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze