Rozwiązanie zagadki kryminalnej:

Policja początkowo podejrzewała, że to faktycznie listonosz mógł zabić Harrego Morgana, ale szybko obalono tę tezę. Po pierwsze – mężczyzna leżał w kałuży zakrzepłej już krwi, co świadczyło, że zbrodnia została popełniona jakiś czas wcześniej. Potwierdziła to zresztą sekcja zwłok. Po drugie, przeanalizowano liczbę produktów zostawionych pod drzwiami domu starszego pana. Na progu stała jedna butelka mleka (co oznacza, że poniedziałkowa dostawa została odebrana, ale nikt nie zabrał tej ze środy), trzy gazety (ze środy, czwartku i piątku) oraz jedna torba z pieczywem. To właśnie ona przykuła uwagę mundurowych. Jeśli Harry Morgan od środy nie odbierał produktów, to pod drzwiami powinny znajdować się trzy torby. Wezwany na przesłuchanie pracownik piekarni kręcił w zeznaniach, ale w końcu pękł. Wyznał, że w feralną środę, jak codziennie, podjechał pod dom pana Morgana. Jego wzrok przykuł kosztowny samochód stojący pod wiatą. Zaczął zastanawiać się skąd „stary” ma tyle gotówki. Targała nim zazdrość, bo sam był w kiepskiej sytuacji finansowej. W jednej chwili zaświtał mu plan. Zadzwonił do drzwi. Nikt nie otwierał, ale na to właśnie liczył. Miał nadzieję, że pan Morgan poszedł pływać, a on w tym czasie sprawdzi, czy emeryt trzyma w domu gotówkę. Nacisnął klamkę, drzwi otworzyły się (tłumaczył, że nie miał planu B na wypadek, gdyby były zamknięte). Zachował jednak trzeźwość umysłu. Nie chciał zostawić w domu odcisków palców, dlatego wyciągnął z fartucha jednorazowe rękawiczki, które – jako pracownik piekarni – zawsze miał przy sobie. Torbę z piekarni położył obok drzwi. Stanął w korytarzu, zastanawiając się od czego zacząć, aż nagle przed nim wyrósł pan Morgan. Trzymał w ręku nóż, którym przed chwilą kroił bekon na jajecznicę. Między mężczyznami doszło do mało przyjemnej wymiany zdań. Pracownik piekarni oburzony nazwaniem go włamywaczem, ruszył w stronę Morgana. Wywiązała się szamotanina, w trakcie której dostawca wyrwał gospodarzowi nóż i zadał mu kilka ciosów. Przerażony zajściem zabrał narzędzie zbrodni i uciekł z domu. W czwartek i piątek nie zostawił pod drzwiami pieczywa, ponieważ wiedział, że i tak nikt go już nie zje.

< 1 2

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]