Czterdziestopięcioletni Harry Fisher został zamordowany w lesie nieopodal swojego domu. Mieszkał samotnie, a jego najbliższymi sąsiadami byli państwo Robinson. Po obejrzeniu zwłok i miejsca gdzie znaleziono denata, do nich właśnie udał się w pierwszej kolejności komisarz Hamilton, aby dowiedzieć się czegoś więcej o osobie ich sąsiada, czyli ofierze zabójstwa.

Ku swemu wielkiemu zaskoczeniu – już na wstępie rozmowy – policjant usłyszał po kolei od obojga małżonków, że to oni właśnie są sprawcami zabójstwa Fishera…

Oto, co zeznał Alex Robinson:

Zabiłem go, ponieważ uwiódł mi żonę. Uderzyłem go młotkiem w głowę, gdy wieczorem przechodził drogą obok mojego domu. Następnie zaciągnąłem zwłoki w pobliskie zarośla i wróciłem do domu. Moja żona nie ma z tym czynem nic wspólnego!

A oto zeznanie Patrycji Robinson:

To ja go zabiłam! Utrzymywał stosunki homoseksualne z moim mężem i ja już dłużej nie mogłam tego znieść! Wieczorem ukryłam się w zaroślach, i kiedy Fisher przechodził drogą, zaszłam go od tyłu i znienacka z całej siły uderzyłam go ciężkim młotkiem w głowę. Potem za nogi wciągnęłam ciało w zarośla. Tak właśnie było. Mój mąż jest niewinny!

Pani kłamie! – odrzekł twardo komisarz Hamilton. – Nie wiem jeszcze dlaczego pani bierze winę na siebie, ale wszystkie poszlaki przemawiają za tym, że to nie pani jest zabójczynią! Wygląda na to, że to jednak pani mąż…

  Na jakiej podstawie komisarz sformułował ten zarzut?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.


1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze