Piątkowe czerwcowe popołudnie Barbara Woźniak miała tylko dla siebie. Żadnych zaległych porządków, przyniesionej z pracy roboty, zakupów przed zbliżającym się weekendem. Tylko ona jedna i błogi spokój. A wszystko dzięki temu, że pozbyła się z domu swoich trzech ukochanych mężczyzn: męża i dwóch synów.

Ten pierwszy – Adam Woźniak – wyjechał na tygodniowe szkolenie do Zakopanego „Zarządzenie personelem z elementami negocjacji i kreowania własnego autorytetu”.

– Mądrze to brzmi, ale nie wiem, o czym do mnie mówisz – śmiała się żona, kiedy Woźniak tłumaczył jej cel wyjazdu. – Ale o czym będziecie się szkolić przez cały tydzień? Szef rządzi, pracownik ma słuchać, ot i cała filozofia! Ty się ucz, a ja odpocznę od domowej krzątaniny.

Właśnie to jej się udało w tamto piątkowe popołudnie. Mąż w stolicy Tatr, starszy syn od trzech dni żeglował z przyjaciółmi gdzieś na Mazurach, drugi wyszedł z dziewczyną na dyskotekę. Zapowiedział, że będzie w domu dopiero przed północą, miała więc w perspektywie jeszcze kilka godzin samotności.

Woźniakowa po powrocie z pracy wzięła długą, relaksującą kąpiel, potem ubrała się i pojechała do restauracji „Zamkowa”, gdzie umówiła się z koleżankami ze studiów na plotki. W doskonałym humorze wróciła do domu taksówką około godziny 21. Szampański nastrój prysł jak bańka mydlana. Ktoś włamał się do jej willi. Dom został splądrowany, a otwarte okno z rozbitą szybą wskazywało, w jaki sposób złodzieje dostali się do środka. Wyciągnęła z torebki telefon komórkowy i wystukała numer 112.

Na miejsce zdarzenia przyjechał komisarz Borecki wraz z dwoma technikami kryminalistycznymi. Tak się złożyło, że w ciągu dnia padał intensywny deszcz i na rozmokłej ziemi, pod oknem willi, włamywacz zostawił odciski swego obuwia. Podczas zabezpieczania śladów wokół domu, policjanci odkryli, że oprócz śladów podeszew obuwia prowadzących od ogrodzenia przy ulicy, przez ogród aż do rozbitego okna, przed drzwiami wejściowymi są również ślady obuwia, jednak o innym wzorze protektora podeszwy niż te spod okna. Obydwa rodzaje odcisków butów prowadziły do wnętrza domu, tak jakby dwaj włamywacze dostali się do środka dwoma różnymi drogami: jeden od strony ogrodu przez okno, a drugi drzwiami wejściowymi. Sprawę dodatkowo komplikowały zamknięte na klucz drzwi, które – jak zeznała Barbara Woźniak – osobiście otworzyła po powrocie ze spotkania z przyjaciółkami.

Właścicielka zapewniła komisarza, że wychodząc z domu dokładnie zamknęła okna i drzwi. Policjanci dokonujący oględzin stwierdzili ponadto, że w otwartym oknie była zbita szyba, zaś odłamki szkła leżały na podłodze pokoju. Wszystko wskazywało na to, że włamania dokonali dwaj złodzieje, być może nawet jednocześnie. Zastanawiający był jednak fakt, na który zwrócił uwagę komisarz Borecki, że brak było śladów odcisków butów wskazujących na opuszczenie przez przestępców domu. Przecież nie mogli rozpłynąć się w powietrzu.

Technicy towarzyszący Boreckiemu potwierdzili hipotezę, że ślady butów sprzed drzwi wejściowych musiały należeć do przestępcy, gdyż badając rozebrany zamek drzwiowy, stwierdzili rysy i zadrapania wskazujące na to, że został on otwarty przy pomocy profesjonalnych wytrychów. Oprócz tego, na polecenie komisarza, policjanci wykonali gipsowe odlewy śladów podeszew obydwu przestępców. Porównując je okazało się, że złodziej, który wszedł drzwiami, nosił męskie obuwie o rozmiarze 8, z gumowym protektorem podeszwy z licznymi gwiazdkami. Drugi włamywacz musiał być potężnym mężczyzną, gdyż nosił obuwie o rozmiarze 12, z gładką powierzchnią. Pierwszy złodziej odcisnął ślady na głębokość 14 milimetrów, zaś drugi, który wszedł przez okno, zostawił wgłębienia o głębokości 8 milimetrów.

– To musieli być wyjątkowo przebiegli przestępcy! – stwierdził jeden z techników.

– Czyli co? Nie uda się ich złapać? Mieszkanie było ubezpieczone, ale nie wiem, czy odszkodowanie pokryje wszystkie straty – niemal szlochała właścicielka willi.

– Proszę się nie martwić, na pewno go dopadnę. To był tylko jeden złodziej. Trzeba przyznać, że w sprytny sposób opuścił miejsce włamania! – oznajmił komisarz Borecki.,

 

Czy domyślasz się czytelniku w jaki sposób uciekł złodziej?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze