Osiedle „Dębowy Zakątek” znajdowało się na peryferiach powiatowego R. Enklawa luksusu, bo tamtejsze mieszkania należały do najdroższych w okolicy. Tworzyło go kilkanaście dwupiętrowych mini kamieniczek, w każdej z nich mogły zamieszkać cztery rodziny. Teren inwestycji był ogrodzony i strzeżony. Przy wjeździe budka strażnika, szlaban, kolczatka… ale komisarz Milewski nie musiał wysiadać z samochodu, by wyjaśnić cel swojej wizyty u jednego z mieszkańców. Znudzony strażnik nawet nie wyszedł ze swojego pomieszczenia, nie rozpytywał do kogo jedzie, tylko od razu go przepuścił. „Ludzie płacą ciężkie pieniądze za ochronę, a potem dziwią się, że złodzieje potrafią wywieźć ciężarówkę łupów z  okradzionego mieszkania” – uświadomił sobie Milewski.

Domy były w różnych fazach wykańczania. Część była już zamieszkana, przed innymi stały ciężarówki ekip z napisem: „Kompleksowe wykańczane nieruchomości”. Komisarz zaparkował na końcu ulicy, obok białego forda transita, wysiadł z samochodu i podszedł do domu oznaczonego numerem 12. Nacisnął przycisk domofonu z numerem 4. Po chwili usłyszał dźwięk otwieranego elektrycznego zamka i wszedł do wnętrza pachnącego świeżością domu. Mariusz Łuczyński czekał na niego w progu lokalu na pierwszym piętrze.

Komisarz Janusz Milewski, Komenda Rejonowa Policji w R. – policjant przedstawił się i okazał legitymację służbową. – To pan powiadomił nas o zwłokach w samochodzie?

Zgadza się – wyjaśnił gospodarz, kiedy panowie usiedli w skórzanych fotelach w salonie. – Wyszedłem rano z psem na spacer i zobaczyłem opla astrę blokującego wjazd do mojego garażu. Za kwadrans miałem jechać do pracy, a to auto mi to uniemożliwiało. Podszedłem bliżej, pomyślałem, że może za szybą będzie numer telefonu do właściciela. Trudno tu zaparkować, różne rzeczy się zdarzają, ale żeby stanąć na wprost bramy?! To nie mieściło mi się w głowie. Podszedłem do tego pojazdu, ale nie było żadnej informacji kontaktowej. Obszedłem go, zajrzałem do wnętrza. Przez przyciemnione szyby najpierw nic nie widziałem. Kiedy jednak dokładnie się przyjrzałem, zobaczyłem mężczyznę, który nienaturalnie leżał na tylnym siedzeniu. Wyglądał jak pijany, który usnął od nadmiaru alkoholu. Chwyciłem za klamkę, tylne drzwi z lewej strony nie były zablokowane. Coś do niego mówiłem, ale on nie reagował. Chwyciłem go za ramię, aby go obudzić i poczułem, że jest sztywny. Przejechałem ręką po kurtce na plecach i wtedy poczułem coś mokrego, śliskiego. Spojrzałem na dłoń. Była cała czerwona. To musiała być krew.

– Czy wcześniej widział pan tutaj tego człowieka? Albo samochód? Może to któryś z sąsiadów?

– Jak pan widzi komisarzu to nowe osiedle i ludzie jeszcze się nie znają. Pierwszy raz widziałem tego opla, twarzy mężczyzny nawet nie oglądałem. Może jakbym spojrzał na jego zdjęcie mógłbym wam jakoś pomóc. Wjechałem do garażu koło godziny 20, kiedy byłem wieczorem na spacerze tego samochodu na pewno tutaj nie było. Pojawił się w nocy i podejrzewam, że wtedy ktoś zastrzelił tego nieszczęśnika.

– Strzał padł w plecy, przerwał rdzeń kręgowy. Denat zginął na miejscu – wyjaśnił Milewski.

– Takie rzeczy to filmach się ogląda, ale żeby w tej spokojnej okolicy?!  Zabójca musiał mieć tłumik. Wprawdzie ja mam twardy sen, ale Miki, to znaczy mój pies, jest bardzo wyczulony na odgłosy strzałów. Fajerwerki i petardy do dla niego dramat, podobnie jak dla wielu innych czworonogów. Ucieka pod łóżko, szafę, kuli się i cały trzęsie jeszcze przez kilka godzin i trudno go wyciągnąć na spacer. Pewnie domyśla się pan, co nasza rodzina przeżyła z nim w sylwestrową noc  kiedy ludzie odpalali race i sztuczne ognie! Dzisiaj nic go nie obudziło, spał spokojnie, bardzo chętnie wyszedł ze mną na poranny jogging, chociaż z dzisiejszego treningu nic nie wyszło. Ale zaraz… może tego mężczyznę zastrzelono w zupełnie innym miejscu, a zabójca przewiózł zwłoki na nasze osiedle i porzucił auto z ciałem pod moim garażem?

– Słuszna uwaga, teoretycznie jest to możliwe. Będziemy musieli o tym porozmawiać z panem na posterunku – stwierdził komisarz.

– Nie wiem, czy w czymś jeszcze będę mógł wam pomóc.

– Ależ tak, panie Mariuszu, przecież doskonale pan dedukuje. Ale pozory mylą! Zatrzymuję pana pod zarzutem zabójstwa!

Dlaczego komisarz podjął taką decyzję?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze