Pomarańczowy wskaźnik informujący o kończącym się paliwie w samochodzie palił się przynajmniej od dwóch dni. Komisarz Marchwiak nie miał wyjścia, musiał w końcu zatankować samochód, choć bardzo spieszył się do pracy. Dlatego wrzucił kierunkowskaz i wjechał pod dystrybutor na dobrze mu znanej stacji w Starej Wsi. Samo wlewanie paliwa nie było najgorsze, problemy zaczynały się przy płaceniu.

Żeby tak można było, jak w każdym zwykłym sklepie: podejść do kasy, uregulować należność kartą lub gotówką i wyjść. Wszędzie, tylko nie na stacji benzynowej. Najgorzej, jak się trafi taki parówkowy amatożerca i nie może się zdecydować. Oczywiście, taki typek musi zawsze stać przed tobą. – Parówka, kabanos, a może biała kiełbaska – pyta uprzejmie sprzedawca, a tamten drze się na pól stacji do żony: Baśka, dla ciebie też wziąć coś do jedzenia… przez głowę policjanta przelatywał jakże plastyczny obraz, który doskonale zna każdy kierowca.

Marchwiak zatankował benzynę i poszedł uregulować należność. Chciał to mieć jak najprędzej za sobą, ale wiedział, że – jak za każdym razem – nie obejdzie się bez przesłuchania.

Czy mogę w czymś pomóc? – zapytała ekspedienta

Tak, może pani spłacić za mnie kredyt – miał odpowiedzieć, ale nie był jakoś skory do żartów. – Paliwo, czwórka – rzucił, czekając na kolejne pytania

– Fakturka czy paragon?

– Paragon, faktury nie ma od czego odliczyć. – Kartę na punkty pan ma?

– Nie mam, i dziękuję!

– Kupił pan więcej niż 30 litrów, proponuję kawę. Mamy taką promocję.

– Chcę kupić paliwo, zapłacić i pojechać. Kawę lubię, ale piję wtedy, kiedy mam na nią ochotę. Teraz nie.

Polecam hot-dogi. Są z ..

– Nie, dziękuję.

– Czy zna Pan naszą nową ofertę na myjnię bezobsługową?

– Znam, słyszałem, ale dziękuję- rzucił, choć nie wiedział, na czym polegała owa oferta

– Może płyn do spryskiwaczy?

– Nie, dziękuję. Jeszcze jakieś pytania? Spieszę się do pracy, zadawanie pytań to moja specjalność – oświadczył zdumionej ekspedientce.

Kwadrans później siedział już w budynku komendy. Stos dokumentów nie wróżył niczego dobrego. – Znowu cały dzień w papierologii – uświadomił sobie. Pewnie zapomniałby o porannym przesłuchaniu na stacji benzynowej, gdyby nie telefon od oficera dyżurnego. – Panie komisarzu, przed chwilą zgłoszono napad na stację benzynową w Starej Wsi. To chyba po drodze do domu, więc chociaż nie będzie musiał się pan wracać na komendę.

To żadne pocieszenie, jak będę znowu później w domu. Żona znowu będzie mi ciosała kołki na głowie!

Służba nie drużba. Po kilkunastu minutach komisarza Marchwiak był w Starej Wsi. Technicy szukali śladów pozostawionych przez bandytę, który późnym wieczorem napadł na obsługę stacji.

Byłam sama przy kasie, koleżanka porządkowała faktury na zapleczu – relacjonowała przebieg zdarzeń kasjerka. – Nikogo akurat nie było w sklepie, przeglądałam jakąś kolorową gazetką. Nagle przede mną, po drugiej stronie lady, pojawił się zamaskowany mężczyzna z pistoletem w ręku. Zażądał wydania pieniędzy. Nie chciałam ryzykować, więc dałam mu wszystkie banknoty, które były w kasie. Było tego kilka tysięcy, reszta na szczęście znajdowała się już w sejfie. Potem kazał mi odwrócić się i wyjść na zaplecze, zabronił wychodzenia przez następnych pięć minut. Nie wiem, czy nie zabrał czegoś ze sklepu, bo go już potem nie widziałam. Nawet nie wiem, czym przyjechał?

To uda się ustalić na podstawie nagrań monitoringu?

 Niestety, nie! Zepsuł się komputer i żadne nagrania od rana nie są rejestrowane. Dopiero jutro mają przyjechać go naprawić.

–  Czy mogłaby pani opisać wygląd napastnika?

– Na głowie miał kominiarkę, ciemną sportową kurtkę z postawionym kołnierzem, niebieskie dżinsy i czarne glany z czerwonymi sznurówkami. Ten pistolet trzymał cały czas w rękawiczkach. Dopiero po kilku minutach wróciłam do kasy i nacisnęłam przycisk antynapadowy, który wzywa firmę ochroniarską, a koleżanka zadzwoniła na policję. Bałyśmy się tego zrobić wcześniej, bo kto wie, co takim bandytom przyszłoby do głowy. –

–  Żadnego złodzieja nie było! Nie wiem, czy sama, czy z koleżanką wymyśliła Pani tę historię o bandycie z pistoletem, ale o tym porozmawiamy już na komendzie…

 Dlaczego komisarz Marchwiak nie uwierzył w relację kasjerki?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze