Żyjący samotnie emerytowany adwokat, uchodzący wśród otoczenia za osobę bardzo zamożną, został zamordowany we własnym domu. Ciało znalazła rankiem kobieta, wynajęta przez starego prawnika do prowadzenia gospodarstwa domowego.

Medyk sądowy stwierdził, że śmierć nastąpiła między godziną pierwszą a trzecią w nocy, na skutek silnego  uderzenia ciężkim przedmiotem w głowę. Ciało zamordowanego leżało w gabinecie obok biurka, którego zawartość została splądrowana. Przesłuchana gospodyni adwokata potwierdziła, że jej pracodawca właśnie w biurku przechowywał znaczną kwotę pieniędzy.

W wyniku intensywnego śledztwa oraz dzięki dobremu rozpoznaniu środowiskowemu, policja dość szybko zatrzymała trzech podejrzanych, wielokrotnie już notowanych za kradzieże z włamaniem.

Wszyscy podejrzani, przesłuchiwani osobno przez komisarza Hamiltona, przyznali się do włamania do willi starego prawnika. Każdy z nich zeznał, że działał indywidualnie, z zamiarem kradzieży przewidywanego pokaźnego łupu. Wszyscy trzej jednak uparcie twierdzili, że po dostaniu się do wnętrza domu, na widok trupa uciekli w popłochu.

Szczegółowe badania kryminalistyczne dowiodły, że tej nocy nikt poza nimi trzema nie przebywał w mieszkaniu ofiary, a więc zabójcą musi być jeden z nich. Na podstawie zebranych informacji w środowisku przestępczym, Hamilton upewnił się, że nie działali wspólnie i w porozumieniu, a sprawcą musi być ten, który pierwszy włamał się do willi, zabił i dokonał rabunku.

Niestety, żaden z podejrzanych nie chciał lub nie potrafił precyzyjnie podać dokładnej godziny wejścia do willi ofiary. Każdy z nich zeznał jedynie, że miało to miejsce między godziną pierwszą a trzecią w nocy.

Zeznaje podejrzany Alvin:

Włamałem się do willi przez okno sypialni (nr.1) i dostałem się do gabinetu. Zobaczywszy trupa, uciekłem przez okno w salonie (nr.2), które było lekko uchylone. Nie mogłem uciekać przez to samo okno, przez które dostałem się do środka, ponieważ z tamtej strony usłyszałem głosy jakichś przechodniów. Tak, jestem złodziejem, ale nigdy nie maczam palców w mokrej robocie…

Zeznaje podejrzany Blinder:

Podkradłem się pod drzwi wejściowe (nr.3) i ze zdumieniem stwierdziłem, że zamek był wyłamany. Chciałem czym prędzej wycofać się z tego trefnego miejsca, ale usłyszałem głosy przypadkowych przechodniów i postanowiłem schować się na chwilę w środku. Zobaczywszy trupa, nogi ugięły mi się ze strachu i nie zważając na nic, uciekłem przez okno w salonie (nr.2). Owszem, chciałem skubnąć tego bogacza, ale nigdy nie miałbym odwagi nikogo zabić…

Zeznaje podejrzany Carter:

Włamałem się do willi przez drzwi wejściowe (nr.3) wyłamując zamek i wszedłem do gabinetu. Na widok trupa wpadłem w panikę i najszybciej jak mogłem, uciekłem tą samą drogą, którą wszedłem. Pewnie, że chciałem coś niecoś uszczknąć z tego domu, ale nigdy zabić! Pan mnie zna, panie komisarzu, to nie w moim stylu. Nigdy nikogo nie zabiłem!

Po przeanalizowaniu wszystkich okoliczności sprawy, Hamilton uznał, że dwóch z nich mówi prawdę i aresztował tego trzeciego – zabójcę.

Którego z podejrzanych aresztował Hamilton? W jakiej kolejności mężczyźni włamywali się do willi?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze