Oskarżony odpowiadający na pytania zza pancernej szyby i wypełniona po brzegi sala sądowa, na którą rozdawano wejściówki. Po dwóch i pół roku skończył się jeden z najgłośniejszych procesów ostatnich lat.

Dziś poznański sąd zdecydował: Adam Z. nie odpowiada za śmierć Ewy Tylman. Został uniewinniony od zarzutu zabójstwa ze skutkiem ewentualnym. Zdaniem sądu nie ma żadnych dowodów na to, że zabił dziewczynę ani na to, by nie udzielił jej pomocy.

W uzasadnieniu sędzia Magdalena Grzybek stwierdziła, że Adam Z. nie miał motywu, by zabijać swoją koleżankę, z którą nie miał konfliktu.

– Niepoparte żadnymi dowodami są twierdzenia, że Ewa uciekała przed Adamem Z. z obawy o jego zachowanie seksualne – powiedziała sędzia.

Zwróciła też uwagę, że Adam Z. nie miał czasu ani sposobności, by w czasie 5 minut i 8 sekund (taki czas oskarżony pozostawał poza zasięgiem kamer) dokonać zabójstwa Ewy Tylman. I przypomniała, że w przeprowadzonym 25 lutego 2016 r. eksperymencie z pozorantami odpowiadającymi wagowo i wzrostem Adama Z. i Ewę Tylman pozorant pokonywał trasę o 30 procent czasu dłużej niż wskazana luka. Odniosła się także do ewentualnej zmiany kwalifikacji czynu – z zabójstwa na nieudzielenie pomocy.

– To przestępstwo musi być popełnione umyślnie, sprawca musi mieć świadomość, że poszkodowany znajduje się w stanie wymagającym udzielenia pomocy. Materiał dowodowy nie dał odpowiedzi na pytanie, w jakich okolicznościach Adam rozstał się z Ewą tamtej nocy – stwierdziła Grzybek.

Wyrok jest nieprawomocny.

Ojca Ewy Tylman poniosły emocje:

– Masz ostatnią szansę powiedzieć co się tam stało. Co siedzisz i nic nie mówisz? Czemu nic nie mówisz!? – krzyczał Andrzej Tylman do Adama Z., krótko po tym, jak sąd uniewinnił go od zarzutu zabójstwa Ewy Tylman.

Mężczyznę z sali wyprowadzili policjanci.

Źródło:www.tvn24.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze