Agenci FBI z Chicago od pewnego czasu inwigilują groźną grupę fanatyków islamskich, podejrzanych o planowanie zamachu terrorystycznego. Dane operacyjne wskazują, że przestępcy zamierzają podłożyć ładunek wybuchowy w dużym  centrum handlowym. Dwaj agenci śledzą podejrzanego mężczyznę, który prawdopodobnie jest kurierem i właśnie transportuje wybuchową przesyłkę do odbiorcy.

 

Tajni agenci wtopieni w tłum przechodniów chicagowskiej ulicy, dyskretnie podążają za podejrzanym. Funkcjonariusze mają nadzieję, że kurier doprowadzi ich do odbiorcy trefnego towaru. Jednak człowiek z torbą, z profesjonalizmem zawodowca, wie jak zgubić ewentualny „ogon”. Wmieszany w tłum ludzi, w ostatniej chwili wsiada do ruszającego wagonu metra.

 

Agenci byli jednak przygotowani na taki manewr i zdążyli wskoczyć do drugiego wagonu. Śledzony mężczyzna jeszcze dwukrotnie zmieniał pociągi w metrze, aż w końcu wysiadł na przesiadkowej stacji Roosevelt. Tajniacy z FBI jak cienie podążają za nim i widzą, że facet z torbą kieruje się w stronę przeciwległego peronu.

 

Doświadczony kurier zorientował się, że jest śledzony i wykorzystując gęstniejący tłum podróżnych na peronie, zniknął na kilkanaście sekund z oczu śledzących go agentów. W ciągu tych kilku chwil zdążył zamienić się  identycznymi torbami z oczekującym na niego łącznikiem.

 

 

Moment później agenci FBI ponownie odnajdują wzrokiem  inwigilowanego mężczyznę z torbą, który jak gdyby nigdy nic, spokojnie zmierza w kierunku wyjścia.

 

 

 

 

Kurier opuszcza teren dworca, wychodzi na ulicę i miesza się z tłumem przechodniów. Śledzący go tajniacy muszą podjąć błyskawiczną decyzję o   rozdzieleniu się, ponieważ są pewni, że inwigilowany facet wyszedł z dworca z inną torbą podróżną, chociaż momentu zamiany nie widzieli.

 

 

Dlaczego agenci uznali, że zamieniono torby?

Rozwiązanie zagadki na następnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze