Dane osobowe osób wykonujących wyroki śmierci stanowiły i nadal stanowią tajemnicę państwową. Zgodnie z tajnym zarządzeniem Ministra Sprawiedliwości PRL karę śmierci wykonywali co najmniej dwaj kaci.

Ostatni polski kat (po kilkunastu latach od zaprzestania swojej działalności sam popełnił samobójstwo) w wywiadzie udzielonym Jerzemu Andrzejczakowi w książce „Spowiedź polskiego kata” wyznaje, że swoje rzemiosło zaczął uprawiać przez przypadek. W czasie pełnienia służby wojskowej został przydzielony do plutonu egzekucyjnego, a następnie w czasie pracy w więziennictwie, już w cywilu, zwrócił się do niego z – jak to sam określił – „propozycją nie do odrzucenia” przedstawiciel resortu spraw wewnętrznych.

Kat wykonywał wyroki śmierci na zlecenie, pracując jednocześnie zawodowo. Przed rozpoczęciem samodzielnego wykonywania wyroków przechodził sześciomiesięczne szkolenie z zakresu anatomii człowieka, fizyki, prawa i etyki. Wykonywał od kilku do kilkunastu wyroków rocznie. Kat zobowiązany był do zachowania tajemnicy, nawet przed bliskimi. Znało go kilkanaście osób, w większości byli to dyrektorzy zakładów karnych, gdzie były wykonywane wyroki śmierci.

Kat był zobowiązany do złożenia ślubowania następującej treści: „Zobowiązuję się wykonywać wyroki śmierci jako prace zlecone i utrzymywać w ścisłej tajemnicy wszelkie wiadomości związane z wykonaniem tych czynności i w żadnych okolicznościach nie ujawniać tej tajemnicy”. Instrukcją Dyrektora Centralnego Zarządu Zakładów Karnych określono również wyposażenie mundurowe wykonawców kary śmierci. Składały się na nie: czarny garnitur, biała koszula, czarny krawat, osłona twarzy, skarpety czarne, białe skórzane rękawiczki.

Źródło: www.infor.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze