Kryminalistyce znanych jest wiele przypadków zgodnego współdziałania dwóch osób, które wspólnymi siłami stworzyły prawdziwe „duety zbrodni”. Wspólnie wyszukiwały przyszłe ofiary, wspólnie je mordowały i wspólnie zacierały ślady swoich zbrodni. Wśród seryjnych morderców działających parami, kilka takich tandemów zapisało się w historii światowej kryminalistyki, a ich dzieje budzą prawdziwą grozę.

W latach 40. dwudziestego wieku Kanadę zbulwersowało wydarzenie, które na wiele lat podzieliło kanadyjską opinię publiczną. Szesnastoletnia Grace Marks, oskarżona wraz ze swoim wspólnikiem Jamesem McDermott o brutalne zabójstwo swojego chlebodawcy i jego gospodyni, została skazana na karę śmierci. Kara ta nie ominęła Jamesa, natomiast Grace zamieniono ją, ze względów humanitarnych, na dożywocie. Zanim została ostatecznie uniewinniona, spędziła ponad trzydzieści lat w odosobnieniu – początkowo w domu dla obłąkanych, potem w więziennej celi. Do dziś nie zostało ostatecznie wyjaśnione, czy była zastraszoną ofiarą, zmuszoną do popełnienia zbrodni przez swojego wspólnika i prawdopodobnie kochanka, czy też jej bezwzględność w niczym nie ustępowała okrucieństwu psychopatycznego wspólnika zbrodni.

W latach 60. Anglią wstrząsnęły morderstwa dokonane przez Iana Brady i Myrę Hindley, których nazwano „mordercami z bagien”. Uśmiercili oni 5 ofiar w wieku od 10 do 17 lat, które zwabiali do swojej posiadłości położonej na odludziu wśród bagien, niedaleko Manchester.

Szczególną odrazę wzbudził sposób działania tej zbrodniczej pary. Ich ofiary były gwałcone, bite, torturowane, a potem duszone i chowane na bagnach tak skutecznie, że niektórych ciał nie udało się odnaleźć. Krzyki ofiar, błagania o litość i ich agonię para morderców uwieczniała na taśmie magnetofonowej i zdjęciach. Połączyło ich zafascynowanie Hitlerem, nazizmem, sadyzmem i pornografią. Oboje zostali skazani na dożywocie. Brady odsiaduje swoją karę do dziś. Hindley natomiast w roku 2000 podjęła starania o zwolnienie z więzienia, motywując swą prośbę tym, że „już się zmieniła”. Nie wiadomo jaki byłby efekt tych starań, gdyby nie to, że zachorowała na zapalenie płuc, które zakończyło jej życie.

 

Również Ameryka ma swoją własną parę zbrodniczych kochanków. „Zabójcy samotnych serc” – to Martha Beck i Raymond Fernandez, którzy umiejętnie wykorzystywali fizyczną brzydotę Marthy i męską, w typie latynoskiego amanta, urodę Raymonda do zwabiania przyszłych ofiar, wyszukiwanych drogą ogłoszeń matrymonialnych i mamionych obietnicą małżeństwa. Para przedstawiała się bowiem jako rodzeństwo, a ta widoczna dysproporcja w ich atrakcyjności nie pozwalała kobietom domyślać się prawdziwych relacji w tym związku.

Przyznali się do popełnienia 12 morderstw i oboje zostali skazani na karę śmierci. Życie zakończyli tego samego dnia, na krześle elektrycznym w więzieniu Sing Sing.

 

Mordercze małżeństwa

Myliłby się ten, kto nie doceniłby możliwości par małżeńskich w budowaniu wspólnoty zbrodni. Wspólne morderstwa cementowały związki angielskiego małżeństwa Freda i Rosemary West i kanadyjskiego – Karli Homolka i Paula Bernardo. Dokładna liczba ofiar małżeństwa West nie została nigdy poznana. Wiadomo, że było ich co najmniej kilkanaście. Zostali oskarżeni o zabójstwo tylko tych 12 ofiar, których ciała udało się odnaleźć. Większość z nich została poćwiartowana i zakopana pod podłogą domu oraz w przydomowym ogródku. Inne mordercy zakopali na okolicznych polach. Wszystkie ofiary były przed śmiercią torturowane i gwałcone. Westowie zabijali nie tylko osoby im nieznane. Ofiarą ich zbrodniczych skłonności padły także jego była żona i jej dziecko (pasierbica Rosemary), dwie kochanki Freda oraz  najstarsza córka obojga państwa West. Rosemary została skazana na karę dożywotniego więzienia. Fred umknął sprawiedliwości, a raczej wymierzył ją sobie sam, wieszając się w swojej celi jeszcze przed rozprawą.

Kanadyjczycy, Karla Homolka i Paul Bernardo wzięli ślub w 1991 roku. Wesele było uroczyste i piękne, bo Paul zadbał o każdy szczegół, spełniając każdą zachciankę swej młodej żony. Jednak Karla, już jako narzeczona zasłużyła sobie, jego zdaniem, na tak wyjątkowe traktowanie. Miała wręcz obsesję na punkcie szczęścia swojego przyszłego męża.

Zrobiłaby wszystko, by zatrzymać przy sobie swojego przystojnego  wybranka. A nie było to łatwe, bo Paul miał niejednokrotnie szokujące potrzeby.

Pierwszy problem pojawił się wtedy, gdy okazało się, że Karla nie będzie w stanie podarować mężowi swojego dziewictwa, które straciła już wcześniej. Paul nie wyobrażał sobie małżeństwa bez tej daniny złożonej z niewinności. Uznał jednak, że w tej ceremonii mogłaby ją zastąpić jej młodsza siostra, Tammy, a Karla miała to wszystko nie tylko zorganizować, ale i nagrać na taśmie filmowej.

Ustalili, że Karla poda siostrze środek odurzający, by ta straciła przytomność i by nikt z rodziny nie dowiedział się o całej sprawie. By dodać całej ceremonii odpowiedniej oprawy, postanowili zrealizować swój zamiar w Wigilię Świąt Bożego Narodzenia 1990 roku, w rodzinnym domu Karli. Wszystko przebiegłoby sprawnie, gdyby nie to, że nieprzytomna Tammy dostała nagle gwałtownych torsji, a chwilę potem zaczęła się dusić. Wezwali karetkę, ale na pomoc było już za późno. Nikomu jednak nie przyszło do głowy, że ktoś pomógł Tammy przenieść się na tamten świat. Paul obwiniał Karlę za śmierć Tammy. Był niezadowolony, że plan się nie powiódł i uważał, że Karla podała siostrze zbyt dużą dawkę środków odurzających. Karla zatem postanowiła znaleźć mu godną następczynię Tammy. I znalazła ją. To był jej podarunek ślubny dla męża.      Dziewczyna mieszkała w sąsiedztwie, a ponieważ doskonale znała Karlę, nigdy już nie wróciła do domu. W trakcie kolejnego roku małżonkowie wspólnie porwali i uśmiercili (uprzednio pastwiąc się seksualnie na nich) jeszcze trzy młode dziewczyny, utrwalając wszystko na taśmach filmowych. Lubiani przez sąsiadów, sympatyczni z wyglądu, państwo Bernardo nie wzbudziliby żadnych podejrzeń, gdyby nie dewiacja Paula, który był maniakiem seksualnym. W ciągu kilku lat dokonał wielu napadów na kobiety, które kończyły się zawsze gwałtem. To zamiłowanie do gwałcenia kobiet w końcu zgubiło Paula, bo na podstawie zeznań napadniętych kobiet, udało się ustalić rysopis sprawcy.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze