Szacuje się, że w dwudziestoleciu międzywojennym co piąta zbrodnia była popełniana przez kobietę. Trudno powiedzieć, skąd wzięło się prezentowane w mediach przekonanie, jakoby słaba płeć miała wrodzone predyspozycje do popełniania takich przestępstw.

Nie da się ukryć, że ówczesne tabloidy, z osławionym „Tajnym Detektywem” na czele, przekonywały czytelników, że prawie każda niewiasta nosi w sobie pierwiastek zła. Dzisiejsze feministki byłyby do głębi oburzone takimi insynuacjami, niemniej kilkadziesiąt lat temu świat był trochę inny

Najsłynniejsza morderczyni w tamtym czasie, to z pewnością Rita Gorgonowa. Była dobitnym potwierdzeniem tezy, że słaba płeć wcale nie jest taka słaba, a w popełnianiu przestępstw kobiety dorównywały mężczyznom. Zabójstwo, a potem rozprawa karna przeciwko Gorgonowej, zostały okrzyknięte „najgłośniejszym procesem sądowym II Rzeczypospolitej”.

Rita Gorgonowa – gospodyni, guwernantka, a także kochanka lwowskiego architekta, Henryka Zaremby, została oskarżona o zamordowanie jego 17-letniej córki Luizy. Zanim doszło do tragedii, kobietę i mężczyznę połączył gorący romans, w wyniku którego na świat przyszedł ich synek, Staś. Zaremba jednak, wbrew nadziejom kochanki, nie zamierzał zalegalizować związku.

Do zabójstwa Luizy doszło 30 grudnia 1931 roku, o co oskarżono właśnie Gorgonową. Kobieta od początku zapewniała, że nie ma nic wspólnego z tą zbrodnią, jednak opinia publiczna bardzo szybko wydała na nią wyrok. Gorgonowej na rękę była śmierć nastolatki, która nie zgadzała się na ślub ojca z jej guwernantką.

W 1932 roku, sąd we Lwowie skazał Ritę na karę śmierci, mimo że nie przedstawiono ewidentnych dowodów winy. Sąd Najwyższy wyrok uchylił i sprawa została rozpatrzono przez Sąd Okręgowy w Krakowie. Tym razem, oskarżoną skazano na osiem lat więzienia, uznając, że zbrodnię popełniła pod wpływem silnych emocji. Na mocy amnestii wyszła z więzienia w trzecim dniu wojny z hitlerowskimi Niemcami.

Leon Madejski

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze