Sprawcy ukradli z taksówki tablet, samochodową nawigację GPS i 200 zł w gotówce. Policja ruszyła za nimi w pościg. Nad ranem zatrzymano bandytów. Najpierw w ręce policji trafił Marcin O. Kilka godzin później pod kluczem znalazł się Wiktor K. Policja zatrzymała również matkę chłopca, podejrzewając, że była w zmowie z napastnikami. Po przesłuchaniu została zwolniona. Nie miała nic wspólnego z napadem.

 

***

Obaj przyznali się do napaści na taksówkarza. Czternastolatek ze szczegółami opisał swoją rolę w przestępstwie. Był spokojny i rzeczowy, przesłuchujący go policjanci odnosili wrażenie, że chłopak jest dumny ze swoich dokonań. Zapewne uważał się za gościa z jajami i supertwardziela, skoro udało mu się zlecić starszemu o 12 lat facetowi zabicie człowieka.

Chociaż ciążyły na nim zarzuty nakłaniania do zabójstwa i popełnienia napadu rabunkowego, połączonego z pobiciem pokrzywdzonego, Marcin doskonale wiedział, że ze względu na młody wiek nie trafi do więzienia, a jedynie do poprawczaka, gdzie tacy jak on cieszą się szacunkiem. Jakoś sobie poradzi. Był przekonany, że nie będzie tak źle…

W gorszej sytuacji był Wiktor K., któremu Prokuratura Rejonowa w Lublinie postawiła zarzut usiłowania zabójstwa. Sąd aresztował tymczasowo podejrzanego. Ukrainiec żałował tego, co zrobił. Wielokrotnie powtarzał, że nie potrafi zrozumieć, jak mógł ulec namowom Marcina. Przecież to dzieciak. On jako sporo starszy powinien nie tylko sprzeciwić się swojemu udziałowi w napadzie, ale i odwieść 14-latka od realizacji jego głupiego pomysłu. Nawet zagrozić, że jeśli nie przestanie, to o wszystkim powie matce.

Byłem po kilku piwach i chyba nie rozumowałem właściwie. W innych okolicznościach nigdy bym tego nie zrobił. Być może skusiły mnie pieniądze. Po prostu odebrało mi rozum  – tłumaczył swój czyn w trakcie postępowania przygotowawczego.

Wiktor K. cieszył się dotąd nienaganną opinią. Nie był karany ani w Polsce, ani na Ukrainie. Dobre zdanie mieli o nim sąsiedzi, pracodawca i koledzy.

Bardzo ciężko przeżywała to wszystko Grażyna O. Była na granicy wytrzymałości nerwowej. Jej syn omal nie przyczynił się do zabójstwa człowieka, którego znała i lubiła, który był jej i Marcinowi bardzo życzliwy i starał się im pomagać…

Występując w programie telewizyjnym, stwierdziła, iż zdaje sobie sprawę, że przegrała z kretesem jako matka. Miłość do dziecka zaślepiła ją. Spełniając kaprysy Marcina, żeby wynagrodzić mu wychowywanie bez ojca, za bardzo się w tym zatraciła. Chłopak nie znał słowa „nie”. Na zawołanie miał wszystko, czego chciał i był przekonany, że wszystko mu wolno. Było w tym dużo jej winy. Może nawet więcej niż jego. Za bardzo mu ulegała. Nie powinna każdego złego postępku syna tłumaczyć na jego korzyść. To mu skrzywiło psychikę. A ona sobie nigdy nie wybaczy, że się do tego przyczyniła.

 

***

Sąd dla nieletnich zdecydował o umieszczeniu Marcina O. w zakładzie poprawczym. Czternastolatek pozostanie tam do osiągnięcia 21. roku życia.

Wiktor K. odpowiadał przed Sądem Okręgowym w Lublinie za usiłowanie zabójstwa. Jego również broniła matka, zeznając na rozprawie, która odbyła się wiosną 2017 roku.

– Zawsze był dobrym synem i bratem. Troszczył się o mnie i o młodsze rodzeństwo. On nienawidzi przemocy, boi się krwi. Nawet kury na rosół nie mógł zabić – przekonywała sędziów.

Wiktorowi K. groziło dożywocie. Prokuratura domagała się surowego ukarania sprawcy. Taksówkarz, którego zaatakował nożem, cudem uniknął śmierci, ale przez wiele miesięcy odczuwał skutki napadu, miał problemy z mówieniem. Musiał korzystać z pomocy psychologicznej. Było to również wielką traumą dla jego bliskich. Oskarżyciel, odnosząc się do charakterystyki Wiktora K., wskazywał na łatwość z jaką sprawca zdecydował, że poderżnie gardło człowiekowi. Bez żadnej refleksji spełnił polecenie 14-latka. Jakby chodziło o otwarcie bądź zamknięcie okna w samochodzie. Zdaniem prokuratora, takie zachowanie świadczyło o dużym stopniu demoralizacji oskarżonego.

31 maja 2017 roku Wiktor K. został skazany na 15 lat pozbawienia wolności. Ma ponadto zapłacić pokrzywdzonemu 10 tys. zł zadośćuczynienia. Na korzyść Wiktora K. przemawiał fakt, że przyznał się do ataku na kierowcę, wyraził skruchę i dokładnie opisał całe zdarzenie.

 

Karol Rebs

 

Zmieniono personalia i niektóre okoliczności.

< 1 2 3

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]