Z warszawskich ulic znika coraz więcej samochodów. Tylko w styczniu tego roku skradziono aż 238 aut, a w minionym 2019 statystyki wzrosły o 10 procent. Jest na tyle źle, że warszawska policja rozbudowuje Wydział do walki z Przestępczością Samochodową.

Najnowsze policyjne statystyki pokazują niepokojące zjawisko. W 2019 roku odnotowano znaczny wzrost kradzieży samochodów względem roku 2018. Z danych przytaczanych przez TVN Warszawa wynika, że w 2018 roku z warszawskich ulic zniknęły 2192 samochody, a już rok później skradziono 2432 pojazdów.

Sytuacja jest na tyle niepokojąca, że od wielu lat liczba skradzionych aut regularnie spadała, a w latach 2015-18 utrzymywała się na podobnym poziomie. Z kolei stołeczna policja co i rusz chwaliła się zlikwidowaniem kolejnych dziupli samochodowych i aresztowaniem paserów. Mimo to w 2019 roku statystyki kradzieży wystrzeliły w górę – odnotowano 10-procentowy wzrost. Oczywiście dziś nie jest tak źle, jak jeszcze w latach 90-tych, kiedy to z ulic znikało co roku ok. 16 tys. aut. Wtedy to właśnie powołano specjalny wydział do zwalczania przestępczości samochodowej.

Które auta najczęściej znikają ze stołecznych ulic? Od wielu lat warszawscy złodzieje specjalizowali się w modelach japońskich producentów. Okazuje się jednak, że w zeszłym roku grupy zorganizowane nie wybrzydzały już tak bardzo, bo w szczegółowych danych policji widać znaczny wzrost kradzieży samochodów niemieckich producentów. Mimo tego nadal samochodem podwyższonego ryzyka jest Toyota Auris. Na kolejnych miejscach znalazły się modele Mazdy.

Policja tłumaczy się faktem lawinowo przybywających aut na ulicach Stolicy. W Warszawie i okolicach zarejestrowanych jest znacznie więcej aut niż w innych rejonach kraju. To z kolei przyciąga grupy przestępcze parające się złodziejskim fachem. Według informacji policjantów, w Warszawie i okolicach może aktualnie działać ponad 200 złodziei samochodów.

Nie bez znaczenia jest też to, że dziś paradoksalnie kradzieże nowych aut stały się łatwiejsze. Nowe auto z systemem bezkluczykowego dostępu można otworzyć i uruchomić w kilka sekund, używając tylko specjalnego skanera. To urządzenia, które nie są ani przesadnie drogie (ceny wahają się od 2 do 10 tys. euro), ani trudno dostępne. Bez problemu można je kupić w bułgarskich, rosyjskich i chińskich sklepach internetowych. Z drugiej strony złodziej za skradzione auto dostaje od 2 do nawet 20 tys. złotych. Łatwo obliczyć, że inwestycja w sprzęt dość szybko się zwraca.

Sytuacja stała się na tyle niebezpieczna, że stołeczna policja postanowiła się wzmocnić. Jak udało się nieoficjalnie ustalić dziennikarzom TVN Warszawa, w odpowiedzi na wzrost kradzieży (tylko w styczniu ze stołecznych ulic zniknęło już 238 aut) zatrudniła 7 nowych pracownik we wspomnianym Wydziale do walki z Przestępczością Samochodową.

źródło: auto-swiat.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze