Klęcząc przed swoim katem, zalewała się łzami i błagała, by nie robił jej krzywdy, bo ma dziecko, dla którego musi żyć. Nieczuły na łzy i prośby stał nad nią z nożem, obiecując, że zaraz przestanie płakać i będzie się śmiała, uśmiechem od ucha do ucha. Uśmiechem, który on zrobi jej nożem.

Zaczęło się jeszcze w 2011 roku. Mira J. była wówczas mężatką i miała małą córeczkę, ale jej związek szybko się rozpadł. W wielu sprawach nie mogli z mężem dojść do porozumienia i wzajemnie obarczali się winą. Po kilku latach małżeństwa oboje doszli do wniosku, że ich wspólne życie nie przyniesie niczego dobrego. Jak się później okazało, kolejne decyzje Miry były jeszcze gorsze i omal nie doprowadziły do tragedii. Wychowanie małej córeczki nie było łatwe dla samotnej matki. Niedługo po rozstaniu z mężem nawiązała znajomość z Rajmundem L., 30-latkiem mieszkającym w sąsiedniej miejscowości.

Wszystko wskazywało na to, że ta znajomość stanie się lekiem na niefortunne małżeństwo. Oboje przypadli sobie do gustu, a Rajmund zapewniał Mirę, że bez niej nie potrafi żyć, że kocha ją do szaleństwa. Spragniona prawdziwej miłości, oddania i męskiej opieki, uwierzyła tym zapewnieniom. Odwzajemniła uczucie. Nie minęło nawet pół roku i zamieszkali pod jednym dachem. Po roku idylli, nadeszło złe, a następnie jeszcze gorsze.

Jak potoczyły się losy Miry i czy udało jej się wyrwać ze szponów oprawcy przeczytasz w tekście Marcina Kany „Kat z miłości”.

Więcej ciekawych i intrygujących tematów kryminalnych znajdziesz  w najnowszym miesięczniku „Detektyw” nr 10/2018 w sprzedaży od 18  września 2018 roku, a także w wersji elektronicznej  do kupienia TUTAJ oraz w wersji do słuchania dostępnej TUTAJ.

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze