Kilka tygodni po aresztowaniu Konrad B. wysłał list do kwidzyńskiej prokuratury w którym odwołał wcześniejsze wyjaśnienia i stwierdził, że jest niewinny. Taką samą linię obrony przyjął podczas pierwszej rozprawy. Stwierdził, że to nie on zamordował Tomasza R. i jego synka. Mordercami mieli być jego dwaj koledzy, których danych nie chciał podać, ponieważ obawiał się, że zrobią krzywdę jego matce. Konrad B. przedstawił nową wersję zdarzeń, według której feralnego dnia rzeczywiście spotkał się z Tomkiem. Poszedł do niego razem z dwoma kumplami. Jeden z nich miał zadać śmiertelne ciosy Tomaszowi R., a podobno chciał się nawet zamachnąć na Konrada B., ale trzeci z mężczyzn go powstrzymał… Kazali mu zamknąć mieszkanie i nikomu nic nie mówić. Ponoć chciał też zadzwonić po pogotowie, ale obawiał się, że zostanie posądzony o udział w morderstwie. O śmierci 8-letniego Patryka podobno nic nie wiedział.

Na pytanie czemu najpierw przyznał się do winy, a potem odwołał swoje słowa, tłumaczył, że został do tego zmuszony. Podobno miał być bity i straszony przez śledczych.

Prokuratura Rejonowa z Kwidzyna zleciła biegłym z zakresu kryminalistyki przeprowadzenie rekonstrukcji zdarzeń na miejscu zbrodni. Biegli, na podstawie zabezpieczonych śladów DNA i śladów krwi oraz informacji śledczych, przygotowali opinię dotyczącą brutalnej zbrodni, która potwierdziła, że na miejscu dramatu była tylko jedna osoba – Konrad B.  i to właśnie on odpowiada za podwójne zabójstwo. Ta opinia wykluczyła wersję podejrzanego, że to nie on zabił.

 

Koledzy

 Tomasz R. pochodził z Kwidzyna, ale aktualnie pracował w Wielkiej Brytanii. Prywatnie był na życiowym zakręcie. Rozwodził się z żoną, która przejęła opiekę nad ich wspólnym dzieckiem – Patrykiem. Tomasz spotykał się z synem, kiedy tylko przyjeżdżał do kraju. Tak też było i tym razem. Mężczyzna przybył do Polski na święta Bożego Narodzenia. Za granicę miał wrócić po Nowym Roku. W tym czasie, żona Tomasza mieszkająca w innej miejscowości, zgodziła się, aby 8-letni Patryk spędzał czas z ojcem. Chłopczyk był oczywiście zachwycony.

Tomasz R. zatrzymał się w swoim mieszkaniu w Kwidzynie. 28 grudnia 2013 (sobota), przed południem, spotkał się z Konradem B. To miały być zwykłe, koleżeńskie odwiedziny. Z nieustalonego powodu między mężczyznami doszło do sprzeczki, podczas której Konrad B. zadał koledze kilkanaście ciosów młotkiem murarskim. Bił w głowę. Odgłosy awantury usłyszał 8-letni synek Tomasza R., grający na komputerze w sąsiednim pokoju. Chłopczyk przyszedł zobaczyć, co się dzieje. Prawdopodobnie zastany widok wstrząsnął nim i przerażony uciekł do drugiego pokoju. Schował się pod kołdrą. Tam dopadł go Konrad B. i uderzał tym samym młotkiem, którym wcześniej zabił jego ojca. Patryk nie miał szans na przeżycie.

 

Poczytalny potwór

Konrad B. był doskonale znany policji, ponieważ w roku poprzedzającym dokonanie podwójnego morderstwa kilkakrotnie był zatrzymywany przez mundurowych. Kilka tygodni przed świętami Bożego Narodzenia 2013 roku, odbyła się kolejna sprawa przeciwko niemu. Tym razem mężczyzna był podejrzany o kradzież 4 tys. zł. Pieniądze zabrał własnemu ojcu (Konrad B. był na utrzymaniu dziadka, nigdzie nie pracował). Już wtedy prokuratura złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie mężczyzny, jednak sąd nie przychylił się do tego i zastosował jedynie dozór policyjny. W sobotę, 28 grudnia, mężczyzna o 9.00 rano był w komisariacie, gdzie musiał się meldować w ramach zasądzonego policyjnego dozoru. Później spotkał się Tomaszem R.

Podejrzewano, że w chwili popełnienia zbrodni Konrad B. był pod wpływem środków odurzających, prawdopodobnie pod wpływem amfetaminy. Zresztą jednym z postawionych mu zarzutów, było posiadanie środków odurzających. Jednak badania toksykologiczne wykazały, że w dniu dramatu był „czysty”, nie był także pod wpływem alkoholu.

Przy mężczyźnie znaleziono jedynie substancję przypominającą dopalacze (zresztą sam zeznał, że razem z Tomaszem R. zażywali dopalacze), ale substancja ta nie była na liście zakazanych i trzeba było wycofać zarzut posiadania substancji odurzających. Pozostałe postawione mu zarzuty: dwóch zabójstw ze szczególnym okrucieństwem i kradzieży mienia – udowodniono.

Dwaj biegli psychiatrzy i psycholog orzekli, że Konrad B. nie jest chory psychicznie. Zdiagnozowali u niego „uzależnienie mieszane” i antyspołeczne zaburzenia osobowości.

– Badanie psychologiczne w całej rozciągłości potwierdziło kryteria diagnostyczne opinii antyspołecznej – tłumaczyła biegła psycholog przed gdańskim sądem, wymieniając cechy i zachowania osoby o takiej osobowości: podpuszczanie dla własnej korzyści, drażliwość, impulsywność, agresywność ujawniania przez ponawianie bójek, lekceważenie bezpieczeństwa własnego i innych, napaści, nieodpowiedzialność ujawniająca się niepowodzeniami w postrzeganiu ustalonych zachowań w pracy lub w życiu społecznym.

Motywem morderstwa miał być rabunek (z mieszkania Tomasza R. zniknęły pieniądze, a z parkingu jego samochód). Nie wiadomo czy mężczyzna spodziewał się znaleźć więcej gotówki u kolegi. Prawdopodobnie tak, przecież Tomasz R. pracował za granicą i nieźle zarabiał. Dochody kolegi mogły być dla oprawcy tym bardziej atrakcyjne, że nigdzie nie pracował i był na utrzymaniu dziadka.

Konradowi B. za podwójne zabójstwo groziło nawet dożywocie. Prokurator od początku wnioskował o taką karę. Argumentował, że wobec tego, co śledczy zastali na miejscu zbrodni, nie było innej możliwości.

< 1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze

[fbcomments]