Nie oddawał pożyczek, nie płacił za towary, które kupił albo ich nie dostarczał osobom, którym obiecał coś sprzedać. Aleksander K. to bardzo ciekawa postać. Przed laty, dzięki jego zeznaniom, skazany został za korupcję wojewoda dolnośląski Ryszard N.

Proces w tej sprawie toczył się od czterech lat, śledztwo ciągnęło się znacznie dłużej. Wśród pokrzywdzonych jest belgijski przedsiębiorca Tom Dierick, który o przestępstwie zawiadomił osiem lat temu. Skarżył się później mediom na opieszałość polskich organów ścigania.

Zarzuty obejmują lata 2008 -2015.

Część przestępstw Aleksander K. popełnił już w trakcie śledztwa. Po raz pierwszy został zatrzymany w marcu 2014 r. Po jakimś czasie wyszedł na wolność. Ale potem znowu zaczął oszukiwać. Pięć z zarzucanych mu przestępstw popełnić miał w sierpniu i wrześniu 2015 r.

Sąd uznał jego winę w każdy z 62 zarzutów. Najbardziej spektakularne oszustwa? Pożyczył w lombardzie 20 tysięcy złotych pod zastaw biżuterii. Potem przekonał pracownika lombardu, żeby ową biżuterię mu zwrócił bez oddawania gotówki. No i lombard stracił 20 tys. zł.

Dlaczego? Bo był stałym klientem. Często zastawiał i wykupywał różne towary.

W 2011 roku wziął panele podłogowe warte ponad 350 tys. zł.

Miał zapłacić później. Dostawca musiał mu ufać. Zawiódł się, nie odzyskał pieniędzy. Sporo zarzutów dotyczy transakcji granulatem polipropylenu. Właśnie za ów granulat – wart kilkaset tysięcy złotych – zapłacił belgijski biznesmen. A towaru nigdy nie dostał.

Wyrok sprzed kilku dni to nie pierwsza sprawa karna Aleksandra K. Ale wcześniejsze były na tyle dawno, że wyroku są już zatarte i oskarżony występuje jako „niekarany”. Warto przypomnieć, że kilkanaście lat temu z interesów ze znajomości z Aleksandrem K. musiał się tłumaczyć wojewoda dolnośląski z SLD Ryszard N. Na zaproszenie pana Aleksandra spędził razem z rodziną długi majowy weekend w luksusowym hotelu w Portugalii.

Co ciekawe – pobytu nie opłacił sam skazany kilka dni temu mężczyzna tylko jego znajomy. Obywatel Portugalii polskiego pochodzenia. Tak czy siak sąd uznał, że to była wycieczka – łapówka. Aleksander K. pomagał też organom ścigania m in w śledztwach dotyczących korupcji w prokuraturze i adwokaturze.

Obciążał też zeznaniami lekarzy psychiatrów.

Razem z Aleksandrem K. na ławie oskarżonych zasiadło dwóch innych mężczyzn. Sąd skazał ich na 4 i 5 lat więzienia. Wyrok nie jest prawomocny. Można się spodziewać, że do sądu trafią apelacje.

Źródło: www.gazetawroclawska.pl

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze