Do dramatycznych scen doszło rano na stacji kolejowej w podwarszawskim Legionowie. Do stojącej na poboczu lokomotywy wtargnął 35-letni mężczyzna i po sterroryzowaniu maszynisty kazał mu jechać dalej.

Napastnik był bardzo agresywny, jak wynika z pierwszych relacji policji: miał przy sobie przedmiot, którym zastraszył maszynistę.

Pociąg przejechał około półtora kilometra, po czym kolejarz  odmówił dalszej jazdy. – W tym momencie napastnik wyskoczył na torowisko, przebiegł bezpośrednio przed innym, jadącym, pociągiem i uciekł na peron. Tam został już jednak zatrzymany przez policjantów – opowiadała rzeczniczka legionowskiej policji.

Porwania pociągów to przestępstwa znane raczej tylko z filmów sensacyjnych. W realnym życiu raczej rzadko dochodzi do takich zdarzeń.

W 2013 roku głośno było o porwaniu podmiejskiego składu w Szwecji. Tak przynajmniej wynikało z pierwszych informacji prasowych. Prowadzona przez 20-letnią sprzątaczkę nią kolejka nie zatrzymała się na ostatniej stacji w miejscowości Saltsjoebaden, wypadła z torów i uderzyła w dom wielorodzinny. Nikt inny poza przebywającą w pociągu kobietą nie został ranny. Dopiero w śledztwie okazało się, że był to nieszczęśliwy wypadek. Sprzątaczka niechcący uruchomiła pociąg, kiedy po jego posprzątaniu próbowała wyjść drzwiami dla maszynisty.

Co było motywem działania porywacza z podwarszawskiego Legionowa jeszcze nie wiadomo!

KK

 

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze