Komisarz Grajewski od trzech dni zamiast na komendzie cały dzień służby spędzał w pomieszczeniach firmy handlowo-usługowej „Murpol”. Elegancki, parterowy budynek świadczył o bardzo dobrej kondycji firmy. Właściciele spółki, oprócz hurtowego handlu artykułami budowlanymi, świadczyli usługi remontowe.

Od pewnego czasu znaleźli się na celowniku fiskusa. Kontrolerzy skarbowi podejrzewali udziałowców „Murpola” o wystawianie fikcyjnych faktur za prace remontowe. Efektem podejrzeń było zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Najważniejsze czynności w tej sprawie zlecono komisarzowi Grajewskiemu, młodemu policjantowi , który jak ryba w wodzie czuł się  w stertach faktur, umów i przelewów bankowych.

Urodzony analityk, który kocha tę robotę – mówili o nim przełożeni, wychwalając go  i stawiając za wzór innym policjantom.

Przed kilkoma tygodniami Grajewski był na ogólnopolskim szkoleniu dla specjalistów z prawa podatkowego. Nawet nie spodziewał się, jak duża jest skala przestępstw gospodarczych w tej dziedzinie. Tylko w 2016 roku kontrola skarbowa wykryła prawie pół miliona fałszywych faktur VAT na ponad 100 miliardów złotych. Uszczuplenia podatkowe z tego tytułu przekroczyły ponad 20 miliardów złotych. Jak opowiadał prelegent, gdyby udało się odzyskać te środki możnaby wbudować ponad 1500 kilometrów autostrad. – Macie więc o co walczyć , gra jest warta świeczki – zakończył swoje wystąpienie

Grajewski był jeszcze myślami na tamtym szkoleniu, kiedy usłyszał krzyki dochodzące z końca korytarza, gdzie mieściło się biuro zarządu spółki „Murpol”. Było późne popołudnie, w budynku pozostali już tylko nieliczni pracownicy. Policjant zerwał się z fotela i pobiegł do pokoju, skąd przypuszczalnie rozległ się hałas.

W sekretariacie była tylko Jadwiga Maziarska, szefowa biura zarządu, a jednocześnie prawa ręka prezesów, którzy darzyli ją bardzo dużym zaufaniem. Stała w środku pomieszczenia, sprawiała wrażenie jakby dopiero się obudziła. Wczoraj wieczorem poprosił ją o przygotowanie oryginałów kilku ważnych dokumentów. Obiecała je znaleźć następnego dnia.

Co tu się dzieje? Co to za krzyki? – zapytał Grajewski.

Segregowałam dokumenty, o które pan mnie prosił. Byłam sama w sekretariacie, kiedy nagle ktoś mnie złapał od tyłu, jedną ręką złapał wpół, a drugą, w czarnej rękawiczce, złapał za twarz i zaczął dusić. Szarpałam się, wyrywałam, ale nie mogłam wydobyć z siebie głosu. W pewnym momencie dostałam cios w głowę, po którym zemdlałam. Przez kilka minut byłam nieprzytomna. Przez ten czas bandyta zdążył uciec przez okno z dokumentami, które miałam panu dzisiaj przekazać – opowiadała lekko jeszcze otumaniona kobieta.

– Jak się pani czuje? Oczywiście zaraz zadzwonię po lekarza!

– Jeszcze trochę boli mnie głowa, ale to chyba nic poważnego. Całe szczęście, że był pan jeszcze w budynku.

– Ma pani rację. Inna rzecz, że nie tylko lekarz się panią zajmie.

– Nie rozumiem, o co panu chodzi?

– Pani Jadwigo. Nie wiem po co odegrała pani tę komedię z napadem. Nie muszę oglądać nagrań z monitoringu w poszukiwaniu rabusia by domyślić się, że coś pani ukrywa przede mną? – stwierdził policjant

Co wzbudziło podejrzenia komisarza Grajewskiego?

Rozwiązanie zagadki kryminalnej na kolejnej stronie.

1 2>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze