Z policyjnych statystyk wynika, że niemal co drugi zatrzymany przestępca jest pod wpływem alkoholu. Niektórzy dla „czegoś mocniejszego” potrafią stracić głowę, wchodząc w konflikt nie tylko z prawem, ale i ze zdrowym rozsądkiem. W policyjnych aktach znajdziemy przypadki, które z powodzeniem można zaliczyć do najbardziej osobliwych i absurdalnych przestępstw popełnionych w oparach gorzałki.

Nie od dziś wiadomo, jak zgubny wpływ ma alkohol, zwłaszcza jego nadmierna ilość na ludzki umysł. Wypicie kilku głębszych dodaje odwagi, zwiększa poczucie pewności siebie, co w konsekwencji prowadzi do podejmowania pochopnych i ryzykownych decyzji, których na trzeźwo wielu nawet nie brałoby pod uwagę. Policjanci jak i lekarze dowodzą, że alkohol znacznie wydłuża czas reakcji, powoduje błędną ocenę własnych możliwości, uniemożliwia realną ocenę sytuacji, jak i w istotny sposób obniża koncentrację i samokontrolę. Nic więc dziwnego, że alkohol, dodający odwagi i animuszu, to najlepszy przyjaciel kryminalistów.

Według policyjnych analiz znaczna ilość przestępstw popełnianych jest pod wpływem alkoholu. – Z naszych statystyk wynika, że połowa zatrzymanych sprawców w chwili popełniania przestępstwa była pod wpływem alkoholu. Nie ma w zasadzie znaczenia, o jakie przestępstwo chodzi. Pod wpływem alkoholu są zarówno sprawcy poważnych przestępstw, takich jak zabójstwa, ale również przestępstw drobnych, jak choćby kradzieże, czy akty wandalizmu – informuje Błażej Bąkiewicz z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.Przestępstwa popełniane pod wpływem, z inspiracji lub dla alkoholu mają najróżniejszy charakter. Są wśród nich przypadki szczególnie osobliwe, niecodzienne, wręcz komiczne,  budzące uśmiech niedowierzania, którym warto przyjrzeć się bliżej.

 

Degustator kompasów

Sprawa włamań w Ustce na Pomorzu początkowo wyglądała na klasyczne działanie wandali, łobuzów szukających mocnych wrażeń. W drugiej połowie maja 2011 roku, w odstępie zaledwie kilku dni, pomorscy policjanci otrzymali niepokojąco dużo informacji o włamaniach na kutry rybackie zacumowane na przystani w porcie. W większości przypadków zniszczenia wyglądały bardzo podobnie – wybita szyba lub sforsowany zamek wejściowy, a w środku kompletnie zniszczony kompas. Żadnych innych strat nie odnotowano.

Śledczy rozważali klasyczny motyw rabunkowy, ale żadnemu z rybaków nie zginęły z pokładu żadne wartościowe przedmioty. W grę nie wchodziły również włamania poszukiwaczy złomu, gdyż nie zginęły żadne elementy mosiężne czy miedziane, które mogłyby zostać spieniężone w skupie. Jedynymi przedmiotami zniszczonymi w sterówce były kompasy magnetyczne służące do wyznaczania kierunku na morzu. Włamywacz nie pozostawiał po sobie żadnych innych śladów. Tym samym, trudno było śledczym ustalić motyw włamania jak i wytypować jakichkolwiek podejrzanych. Mundurowi wysłali więcej patroli pieszych w okolice portu z nadzieją na złapanie łobuza bądź łobuzów grasujących po przystani i rozwikłanie tej specyficznej zagadki.

Podczas jednego z rutynowych obchodów, funkcjonariusze usłyszeli podejrzane odgłosy dobywające się z jednego z kutrów. Wejście do sterówki otwarte było na oścież, a tuż obok leżał wyłamany zamek. Gdy policjanci weszli do środka, ich oczom ukazał się wyjątkowo nietypowy widok.

Mężczyzna w średnim wieku pochylał się nad kokpitem sterowniczym, a usta razem z językiem przyciskał, niczym dziecko całujące lustro, do rozbitego kompasu. Co chwila przełykał ze śliną płyn, który udało mu się wyssać z przyrządu.

Od razu dało się zauważyć, że włamywacz miał poważny problem z utrzymaniem się na równych nogach. – Policja! Co się tu dzieje, co pan tu robi? – zapytał jeden z funkcjonariuszy. Mężczyzna spojrzał na nich zamglonym wzrokiem. Próbował coś powiedzieć, ale zamiast zdania wyszedł mu nieskładny potok bełkotliwych sapnięć.

Zatrzymany został przewieziony na komendę, gdzie badanie trzeźwości wykazało aż 4,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. To dawka stanowiąca zagrożenie dla ludzkiego organizmu, mogąca powodować głębokie zaburzenia świadomości, a nawet porażenia ośrodka oddechowego i naczyniowo-ruchowego, więc zamroczony delikwent najpierw trafił do szpitala na odtruwające płukanie żołądka. Kolejne dwa dni trzeźwiał w izbie zatrzymań, aby wreszcie móc zostać przesłuchanym.

 

***

Historia włamań na kutry zaczęła układać się śledczym w logiczną całość. Okazało się, że włamywaczem był 41-letni były rybak Sławomir T. Kiedyś jako wilk morski doskonale radził sobie na morzu, przywożąc pełne sieci obładowane dorodnymi rybami. Tymczasem, gdy schodził na ląd, bardzo często sięgał do kieliszka. Miał słabość do alkoholu. W portowej tawernie potrafił przesiadywać całymi dniami, gdzie przepijał cały utarg z połowu. Tym sposobem stracił rodzinę – żonę i dzieci – która kilka lat temu odeszła, zostawiając go sam na sam z ulubioną partnerką – butelką mocnego rumu. Mężczyzna zamieszkał na stałe na swoim kutrze.

 

Mocno zakrapiany tryb życia sprawiał, że często brakowało mu środków na kolejną flaszkę.  Przestał wypływać w morze, więc aby zarobić nieco grosza, zazwyczaj chwytał się jakichś dorywczych zajęć, lub po prostu wyciągał drobne od klientów pod sklepem spożywczym. Ale tym razem, w maju 2011 roku, wpadł na nowy, oryginalny pomysł. Jako wytrawny wilk morski, znał wyposażenie typowego kutra rybackiego jak własną kieszeń. Olśniło go! Uświadomił sobie, że to czego szuka, ma na wyciągnięcie ręki! To kompas, który stanowi niezbędne wyposażenie każdego kutra, a precyzyjnie rzecz ujmując: to, co znajduje się w urządzeniu pod jego grubą szybką: pokłady czystego spirytusu, w którym zawieszona jest igła magnetyczna. Wiedział, że w zależności od wielkości urządzenia mogły tam się kryć nawet dwa litry mocnego trunku!

Pan Sławomir nie mógł sobie odmówić takiej okazji do wypitki. Jak udało się ustalić, kompas na własnym kutrze rozpracował, wypijając jego zawartość w ciągu jednego wieczora. Ponieważ wciąż było mu mało, postanowił poczęstować się zawartością kompasów z innych kutrów zacumowanych w porcie. I tak, niemal dzień po dniu, włamywał się na kolejne kutry, gdzie „degustował” zawartość kompasów wysysając z nich alkohol.

1 2 3>

UDOSTĘPNIJ SOCIAL MEDIACH:

Komentarze